Ja też byłam w Czerniawie, w październiku i to co mogę powiedzieć:
*osobiście dostałam bardzo dużo, bo aż 11 zabiegów (byłam z powodu chorego kręgosłupa), w tym laser, borowinę, kąpiel solankową, gimnastykę grupową na sali i w basenie itd i najlepsze- kriokomorę. 10 zabiegów w kriokomorze dało mi naprawdę niezłego "kopa" energetycznego i z tego co wiem, nie tylko mi, na naszym turnusie byli chętni zostać w komorze więcej, niż regulaminowe 3 minuty

zwłaszcza, że można było sobie fajną muzykę ustawić

na początku to brzmi przerażająco: 3 minuty w temperaturze minus 120 stopni, ale !! to jest zupełnie inne zimno, niż to, które czujemy w listopadowy poranek!! W zasadzie zimna prawie nie czuć, tylko lekkie szczypanie-łaskotanie na skórze a po wyjściu z komory to jakby się zastrzyk z endorfin dostało prosto do mózgu

potrzebne będą wysokie skarpetki lub podkolanówki- bezuciskowe!!, rękawiczki i opaska lub czapka na głowę oraz maseczka- za 2zł mozna kupić, a do komory wchodzilismy normalnie w majtkach i np. staniku lub topiku sportowym, po 3-4 osoby do kabiny. To były najlepsze zabiegi!! Warto przezwyciężyć swój strach, bo zabiegi komercyjnie są bardzo drogie, a naprawdę dają niezły efekt, ja już bym chciała na kolejne sesje wrócić

*fizjoterapeuci- ktoś napisał, że tylko 2 jest kompetentnych

ja miałam do czynienia chyba z każdym terapeutą i o nikim złego słowa nie mogę powiedzieć. Uczynni i uprzejmi, pani Asia super gimnastykę w basenie prowadzi, na samej górze na grupowych jest pani Ania (ćwiczenia grupowe trwają 30 minut, a nie 15-20), która prowadzi bardzo fajne ćwiczenia i wzmacniające i rozciągające grupowe- jak ktoś chce, to może zostać na jedne i drugie, można w basenie dodatkową gimnastykę jeszcze raz zrobić, ogólnie jak ktoś chce ćwiczyć i się ruszać to można naprawdę dużo, mozna skorzystać też z orbitreku i rowerków na 2 piętrze, można tez skorzystać z siłowni w Klinice Młodości.
*jedzenie- obiady naprawdę smaczne, ja byłam na diecie lekkostrawnej i zupy, choć "na wodzie" i samych jarzynach to były bardzo dobre, krupniczek był najlepszy

na drugie danie 2-3 surówki, ZAWSZE można było z kuchni poprosić o dokładkę (najlepsza była surówka z kapusty kiszonej). Czasem zdarzały się wpadki pt. sałata polana czyms, co smakowało jako "fix" z torebki, ale z reguły surówki były świeże, domowe, tak samo jak kompoty. I bardzo dobre ziemniaki- sanatorium jakąś dobrą odmianę nabyło

Niestety śniadania i kolacje już gorzej, 2 rodzaje wędliny (konserwowa i druga dziwna) i ani pół plasterka ogórka czy pomidora, albo na kolację skrawek sałaty lodowej, a porcją (1 z 5 pieciu zalecanych dziennie) owoca i warzywa na śniadaniu była maluśka gałązka natki pietruszki. Jabłko dostaliśmy tylko raz przez 3 tygodnie, za to pseudo-jogurty "Jogutek" (w składzie odtworzene mleko z proszku, żelatyna i syrop glukozowo-fruktozowy, 59groszy sugerowana cena za maciupkie pudełeczko) było co 3-4 dni. Więc owoce i warzywa ludzie donosili sami. Chleba dość sporo, z lokalnej piekarni, całkiem smaczny. Jeśli się wybieracie na wycieczkę to "suchy prowiant" to po prostu na stole ustawiony talerz z kilkoma plasterkami sera i szynki, trzeba sobie samemu zrobić z chleba kanapki. Ale warto do Pragi pojechać

*pokój miałyśmy malutki, ale czysty i z dużą łazienką

niestety pościel przez 3 tyg ta sama (choć można poprosić panie pokojowe o czyste prześcieradło), panie pokojowe co 2-3 dni sprzątają, więc czysto jest, ręczniki w połowie turnusu wymienione.
*czajnik na korytarzu, my miałyśmy obok pokoju
*minusem były bardzo cienkie ściany, wszystko słychać co sąsiedzi robią, a robili różne rzeczy

*potańcówki w poniedziałki- raz był pan, który grał straszne smęty i kaleczył uszy, ale pozostałe 2 dancingi był inny pan i grał to, co chcieliśmy i przyjemnie się było bawić, we wtorki do Ewy rzeczywiście warto zajrzeć.
*warto zejść w dół do restauracji "Czarny Potok" na genialne pierogi z soczewicą 10zł za 7 wielkich sycących pierogów

*w sklepiku najbliższym od Czerniawy można płacić kartą, aczkolwiek asortyment bardzo podstawowy
*z ośrodka jest darmowy bus do Świeradowa, ale trzeba się zapisać dzień wcześniej, a prawie codziennie po południu coś było: psycholog, badania lekarskie, dietetyk itd.
Ogólnie gdybym miała jechać jeszcze raz do Czerniawy, to jestem 3 razy na TAK

oczywiście dużo zależy też od towarzystwa, bo oczywiście były niektóre damessy komentujące negatywnie wszystko i wszystkich dookoła, a wszak to sanatorium, a nie wczasy all inclusive na Bahamach
Ach, i niektórzy narzekali też na swojego lekarza prowadzącego- ja np. byłam u pani doktor i dostałam dużo zabiegów, jak któryś zabieg mi się nie sprawdził i poprosiłam o zmianę to nie było problemów, a pan dr "szef" raczej nie był chętny na takie zamiany i opis wizyt u niego...koledzy żałowali, że nie nagrali, bo podobno jak z kabaretu "przychodzi facet do lekarza"
