Wróciłam

To bardziej ośrodek wypoczynkowy niż sanatorium. Dosyć daleko od Muszyny.
Pokoje 2 i 3 osobowe - przy czym 3 to po prostu dostawione łóżko więc ciaśniej i mniej miejsca na rzeczy. Mały przedpokój z szafą w ścianie - dół na wieszaki, wyżej 3 półki, pierwsza półka na wysokości głowy do trzeciej nie sięgnęłam - drzwi przesuwne na słowo honoru się trzymały. Byłam w dwójce - w pokoju miałam prawie nowe meble stół 2 krzesła komoda - 2 szuflady małe 3 duże. Nad łóżkami półki z lampkami. U mnie łóżka były raczej nowe jak reszta mebli poza szafą, ale w innych pokojach stare tapczany, albo każde z innej bajki. Na wyposażeniu taca, łyżeczki i szklanki bez uchwytów, stare radio bez anteny i duży nowy telewizor. Łazienka spora z kabiną prysznicową, 2 ręczniki duży i mały wymieniane w połowie turnusu. Czysto chociaż tapeta z lekka pozrywana i wykładzina podłogowa powycierana. Duży balkon z 2 fotelikami - weźcie swój sznurek do suszenia bo stare się zrywają.
Pilot do TV do wykupienia w recepcji (60 zł za pokój) podobnie czajnik (21 zł). Ogólnodostępne tv i 1(słownie: jeden)

czajnik na ponad 60 pokoi

na 2 piętrze w świetlico-bibliotece i trzeba wodę ze sobą przynosić, ale umowa z NFZ nie obejmuje udostępniania czajników. Na 2 piętrze dostępny też komputer ale internet działał tylko pierwsze 2 dni. Wi-fi działało bez problemu. Telefony czasem zasięg tracą. Zabiegi to każdy sam powinien ocenić, ja nie jestem osobiście zadowolona. Stracony czas. Jedzenie super, mimo wybrakowanych sztućców, których nie można wynosić bo na następny posiłek zabraknie

pięknie stoły nakryte, jak dla mnie jedzenia dużo, mało lekkostrawne ale pyszne, tylko ryba mi nie smakowała.
Widoki piękne. Przeszkadzała mi tylko ulica przed ośrodkiem bo samochód słychać jak startujący samolot, dziwna nawierzchnia. Miejsca do spacerów mnóstwo. Tam wszędzie daleko ale spod sanatorium autobusem za 2 zł można dojechać do Muszyny czy Krynicy. Sklep w stronę Muszyny jakieś 20 minut spacerkiem, w stronę Szczawnika troszkę bliżej. Piękne kościoły/cerkwie. Wycieczki ciekawe. Pani dyrektor i recepcjonistka traktują kuracjuszy jako zło konieczne chyba, że to pełnopłatni. Reszta personelu neutralna, raczej zbytniej serdeczności się nie spodziewać.
Kawiarnia malutka, ale i tak raczej pusto było - cena piwa z sokiem to aż 7 zł, a reklamowana na zdjęciach szarlotka raz w tygodniu była. Polecam lody w Dworze Starostów w Muszynie.