...moze ktoś wie na czym to polega?
To proste. Poszczególne NFZ przekazują określone pieniądze do określonych sanatoriów.
Przekazują pieniądze za kuracjuszem. Ilu kuracjuszy wysyłają do danego sanatorium
to taką kwotę przekazują. Stawka x ilość kuracjuszy. I... i tu się kończy zainteresowanie
NFZ co się z tymi pieniędzmi dzieje. Jakie jest wyżywienie, jaka jest jakość zabiegów, jakie warunki panują.
ICH TO ZUPEŁNIE NIE INTERESUJE.
Wiem, że tak dokładnie jest ponieważ w tym roku próbowałem, tam próbowałem, podjąłem interwencję, złożyłem skargę
na pewne sanatorium w Ciechocinku (mniejsza o nazwę) odnośnie wyżywienia, zabiegów, totalnego bałaganu, niekompetencji lekarza itd.
Zacząłem od swojego NFZ i mój NFZ odpisał, że skargę przesłał do NFZ Kujawsko-Pomorskiego ponieważ Ciechocinek leży na tamtym terenie.
Po pewnym czasie otrzymałem odpowiedź z/w NFZ, że moje zastrzeżenia są bezzasadne ponieważ przeprowadzili kontrolę i...???
I wszystko jest w najlepszym porządku. Zadzwoniłem powtórnie do swojego NFZ z zapytaniem jak to jest z tą kontrolą i pani
odpowiedziała mi: " my przekazujemy pieniądze i dalej nas już nie interesuje jak są zagospodarowane" ??? !!!.
Jest to sprawa sanatorium, a kontrolę przeprowadza właściwy na danym terenie oddział NFZ.
No więc, jeżeli jest w miarę uczciwy właściciel sanatorium (bo sanatoria mają bardzo różnych właścicieli), jeżeli ma dobrego szefa kuchni, dobrego dietetyka itd. itd.
to i w takim sanatorium można w miarę przyzwoicie się stołować i mieć w miarę przyzwoite zabiegi.
Jeżeli jest odwrotnie to jedzenie jest beznadziejne, zabiegi są beznadziejne i całą taką kurację można o du..ę rozbić.
Ot i cała filozofia. Raz spróbowałem i więcej nie będę próbował bo to nie ma sensu.
Pozdrawiam i mimo wszystko życzę udanych pobytów sanatoryjnych.
Ja już siedzę prawie na walizkach bo za tydzień.... o la, la, la.
