Witam.
Dwa tygodnie temu wróciłam z Białego Orła, postaram się więc pokrótce opisać moje wrażenia z pobytu. Przyjechałam ok. godz. 10. Przyjęcie odbyło się zaraz po przyjeździe, sprawnie, szybko, panie recepcjonistki miłe i uprzejme, zaraz potem wizyta u pielęgniarki i lekarza. Pani doktor (na zastępstwie) zapytała co mi dolega, po czym powiedziała jakie zapisuje zabiegi. Po otrzymaniu karty zabiegowej okazało się, że część zabiegów jest nie na tę dolegliwość na którą przyjechałam się leczyć. Nie wiem kto zawinił, czy pani doktor, czy panie w planowaniu. Na zmianę musiałam poczekać 5 dni do powrotu lekarza prowadzącego. Klucz do pokoju otrzymałam ok. godz. 13, bo trzeba było czekać na posprzątanie pokoi (ponoć 3 sprzątaczki na cały obiekt). Pokoje bardzo skromne, ale czyściutkie. Meble mocno wysłużone, za wyjątkiem tapczanów i materacy, które były dość nowe i wygodne. Niestety kołdry i poduszki też pamiętają odległe czasy i przydałoby się je wymienić, lub wyprać. Wymiany pościeli i ręczników dla kuracjuszy z NFZ niema (ZUS ponoć ma wymianę za darmo). Można było wymieniać za opłatą, ale jeśli ktoś chciał wymienić, to dziwnym trafem nigdy nie było czystej w magazynie. Baza zabiegowa dla kuracjuszy z NFZ-u w CLU. Większość zabiegów wykonywana fachowo i profesjonalnie, choć trafiały się osoby, przy których odnosiłam wrażenie, że nikt im nigdy nie pokazał jak ma wyglądać prawidłowo wykonany zabieg. Plastry borowinowe jednego dnia parzyły, a następnego ledwie ciepłe. Muszę jednak zaznaczyć, że panie w bazie zabiegowej zamieniały się co kilka dni i na borowinach była również pani, która ''wkładała serce'' w swoją pracę i plastry zawsze miały taką temperaturę jak trzeba. Duży plus dla bazy zabiegowej za elastyczność, jeśli chodzi o godziny wykonywania zabiegów. Zabiegi były niejednokrotnie planowane w godzinach posiłków. Jedzenie ogólnie smaczne i w wystarczającej ilości, za wyjątkiem śniadań, gdzie brakowało warzyw, a wędliny to najczęściej te najtańsze (wysokowydajne). Przykładowe śniadanie; d. lekkostrawna; pasztet, biały ser, kosteczka masła, marmolada. Podsumowując mój pobyt mogę stwierdzić, że był udany dzięki świetnej współlokatorce i fajnej ekipie na szlakach (pomimo rozmokłych szlaków zaliczyliśmy górę Przedziwną, Żabią, Lubatową, Klimkówkę i Rymanów). Zdrowie lekko podreperowane. Niemniej jednak, gdybym miała wybór, to Iwonicz Zdrój odwiedzę z przyjemnością, a Białego Orła (pomimo swego uroku architektonicznego) niekoniecznie.
Pozdrawiam.

W razie pytań służę pomocą.