Strona 2 z 14

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:02
autor: AgaC
Nieee... Nie mówię o odhaczaniu zabiegów i upijaniu się, bo coś takiego mnie mierzi.
W moim otoczeniu jednak nie było kiedyś młodych osób, które wyjeżdżały do sanatoriów

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:08
autor: AgaC
No i ja mogę powiedzieć tylko o sobie - nie chcę,żeby wobec mnie była stosowana dyscyplina. Nie robię nic złego, nie upijam się, nie awanturuję, nie wracam do pokoju na czworaka :) Chce mieć możliwość spędzania czasu tak jak lubię- po zabiegach chce pojechać na wycieczkę, iść na tańce albo podziwiać gwiazdy nocą. To nie wpływa w żaden sposób na jakość mojej rehabilitacji :)
Sadzę jednak,ze dni wyjazdów z NFZ są policzone. Niedługo taka forma leczenia wg mnie będzie sponsorowana wyłącznie przez ZUS.

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:08
autor: Felice
Myślę,ze kiedyś do sanatoriów jeździli dziadkowie
Oj nieprawda.Pierwszy raz byłam w sanatorium jak miałam 28 lat i średnia wieku była tak 40-50 lat.Niegdyś sanatorium było profilaktyką nie leczeniem i w mojej ocenie wtedy było więcej luzu w tym wszystkim,a nikt praktycznie zabiegów nie odhaczał.Z obserwacji wynika (nie mojej ),że zdecydowanie więcej ludzi jeżdżących z ZUS to robi.Może dlatego,że nie płacą?
W tej chwili podniosła się średnia wieku pacjentów sanatoryjnych zdecydowanie.

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:10
autor: AgaC
Nie upieram sie Felice. Napisałam,że mam takie przemyślenia bo ja nie znam nikogo z mojego otoczenia, kto jest w wieku moich rodziców i jeździł do sanatoriów. Wtedy te osoby korzystały z wczasów z FWP :)

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:17
autor: Felice
Wczasy były rodzinne,a wyjazdy indywidualne.Sanatoria głównie branżowe u mnie limity miały szpitale,przychodnie.Pierwszy raz zostałam wysłana "na siłę".Zapierałam się rękoma i nogami,by nie wyjechać.No cóż lekarz z oddziału zdecydował inaczej i tak po raz pierwszy trafiłam do Lądka,który kocham do dziś...
Pięknego ukwieconego,tętniącego życiem Lądka.I nawet jeżeli już dziś jest nieco inny to dla mnie zawsze będzie numerem jeden.Jeżdżę dużo,znam Polskę ale do tego miejsca mam sentyment.
Ba dodam więcej - przyjaźnie zawarte wtedy mają się dobrze do dziś.

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:25
autor: forumowicz
AgaC pisze:No i ja mogę powiedzieć tylko o sobie - nie chcę,żeby wobec mnie była stosowana dyscyplina. Nie robię nic złego, nie upijam się, nie awanturuję, nie wracam do pokoju na czworaka :) Chce mieć możliwość spędzania czasu tak jak lubię- po zabiegach chce pojechać na wycieczkę, iść na tańce albo podziwiać gwiazdy nocą. To nie wpływa w żaden sposób na jakość mojej rehabilitacji :)
Sadzę jednak,ze dni wyjazdów z NFZ są policzone. Niedługo taka forma leczenia wg mnie będzie sponsorowana wyłącznie przez ZUS.

może Twoje zachowania nie wymagają zdyscyplinowania. :) Przecież wycieczka, tańce, gwiazdy nie kolidują z leczeniem. Mało tego - w sanatoriach spotykam się z komentarzami obsługi sanatorium, które same przekonująca o tym, że na tańce trzeba iść! naiwnie wierzę że nie chodzi tu o zarobek :D Nie twierdzę ze wobec wszystkich trzeba rygory stosować, chodziło mi Tylko o tych , którzy zachowują się jak psy spuszczone z łańcucha. Brzydko ,powiem ale porównanie mi się nasuwa: spuszczone burki, na co dzień związane konwenansami z własnego podwórka.

Takie zachowania dotyczą niewielkiej części kuracjuszy ale są i należny je eliminować.

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:39
autor: AgaC
Zgadzam się :)

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:44
autor: AgaC
Wiesz co mnie wkurza? Dziwaczne nakazy. Powroty o 22, wypraszanie z pokoju gdy wieczorem mam ochotę zaprosić do siebie gościa. Nie organizuję libacji alkoholowych ani sex party. Jednak niektórym paniom pielęgniarkom przeszkadza nawet zwykła rozmowa :roll: I właśnie tego typu dyscyplina mnie wpienia, bo nie jestem Ulą z IIb,żebym nie mogła o sobie decydować.

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:52
autor: sinobrody
AgaC pisze:Nie upieram sie Felice. Napisałam,że mam takie przemyślenia bo ja nie znam nikogo z mojego otoczenia, kto jest w wieku moich rodziców i jeździł do sanatoriów. Wtedy te osoby korzystały z wczasów z FWP :)
Wtedy te osoby korzystały z wczasów z FWP
Otóż to. Można było wyjechać niekoniecznie całą rodziną, można było samemu,
można było wziąć tzw. "wczasy pod gruszą" co polegało na tym, że brało się odpowiedni
ekwiwalent z kasy firmy i można było jechać gdzie człowiek miał ochotę.
Dzisiaj pozostały jedynie wyjazdy do sanatoriów bo to jednak znacznie taniej
jak wyjazdy komercyjne na które wielu zwyczajnie nie stać.

Zabiorą nam sanatoria- bo to koszta
Zabiorą nam ogródki działkowe- bo atrakcyjne tereny

I co nam pozostanie... :evil:

Re: powroty z sanatorium

: 15 lis 2016 14:53
autor: forumowicz
Felice pisze:
Myślę,ze kiedyś do sanatoriów jeździli dziadkowie
Oj nieprawda.Pierwszy raz byłam w sanatorium jak miałam 28 lat i średnia wieku była tak 40-50 lat.Niegdyś sanatorium było profilaktyką nie leczeniem i w mojej ocenie wtedy było więcej luzu w tym wszystkim,a nikt praktycznie zabiegów nie odhaczał.Z obserwacji wynika (nie mojej ),że zdecydowanie więcej ludzi jeżdżących z ZUS to robi.Może dlatego,że nie płacą?
W tej chwili podniosła się średnia wieku pacjentów sanatoryjnych zdecydowanie.
Ja w ogóle mam wrażenie, że kiedyś społeczeństwo było bardziej posłuszne, nie kwestionowało istniejących zasad, mniej było buntu,. Szanowało się istniejące normy. Zresztą presja społeczna była większa i każdy się z opinią liczył. Mówię oczywiście o codziennym życiu nie o polityce.Dzisiaj każdy wszystko ma w ...... Głębokim poważaniu.

Tak, co do kuracjuszy ZUS masz rację - ja też widzę to co napisałaś. I myślę ze nie chodzi tu o to że za darmo - chociaż jeżeli ludzie nie zapłacą nie zawsze umieją uszanować to co dostali. Chodzi mi raczej o to, że cześć osób wysyłanych jest "na silę" Ich zdaniem przynajmniej. Wiesz, wniosku nie składali, do sanatorów do tej pory nie jeździli, może nawet w ogóle nigdzie nie jeździli a tu nagle ZUS wysłał. A oni wcale nie chcą jechać. Ale nie potrafią zrezygnować bo boją się że stracą świadczenia . I jadą wystraszeni z poczuciem krzywdy. I nawet jak się okaże na miejscu, że jest fajnie to to poczucie przymusu pozostaje. I odhaczają te zabiegi, o które się nie prosili i imprezują ile się da bo wysłani na siłę nie muszą do norm stosować. A tak prawdę mówiąc miejscowości do których ZUS wysyła są takie, jakby to powiedzieć - nudne trochę.Czasami dziury takie że aż strach. A nie każdy przyjeżdża na psyche-soma i nie każdy potrzebuje wyciszenia. Więc jeżeli ktoś nie potrafi jakoś sensownie czasu zorganizować to pije - żeby nie zwariować. Dla niektorych to jedyna forma rozrywki.