Strona 2 z 8

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 15:34
autor: ANDY12345
Sobkostwo, samolubstwo, niechciejstwo, klapy na oczach czy też jeszcze coś innego (nie chcę mówić dosadnie) przecież jesteśmy zależni w większym lub mniejszym stopniu od siebie, samotnie nigdy nie przetrwamy, przecież samotni podróżnicy są sami tylko przez parę miesięcy, a i tak do tej wyprawy pomaga mu duża ekipa, bo wtedy może odbył by tylko jedną w całym swoim życiu a chcemy iść naprzód. Przypomniał mi się dokument w którym cała wioska zbiera na wyjazd do "lepszego świata" by ten mógł tam pracować i wspomagać swoją wioskę. A że był jeszcze ambitny to zaczął się także uczyć aby więcej zarabiać i móc pomóc następnym pobratymcom. Jak duże trzeba mieć zaufanie (wysłanie go kosztowało wioskę kilkanaście tyś. $) i trafnego dokonać wyboru kto ma pojechać. Tego nie dałoby się zrobić nie znając go bardzo dobrze. Ile było przypadków gdzie rodzic jechał do USA i przysyłał $ a na miejscu "rodzinka" hulała w najlepsze przepuszczając wszystko.

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:06
autor: eluunia
Czasem myślę ze zmieniamy się w gołębie .. ;) gruchamy... gruchamy a pózniej na siebie s...my :roll: :cry:

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:08
autor: ANDY12345
syczymy ? jak wążki

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:14
autor: violet58
Myślę, że koleżanka Eluunia miała coś innego na myśli. Zamiast kropek wstaw nazwę boga Słońca czczonego w starożytnym Egipcie ;) :D :lol:

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:20
autor: Fionka
Andy 10 lat temu tęskniłam do tej wiejskiej sielanki . Udało mi się zjednać sobie przychylność mieszkańców a przynajmniej tak mi się wydawało . Nie doszukiwałam się drugiego dna , nie wnikałam . Niby byli pomocni , niby serdeczni , doradzali , podpytywali . Myślałam , to jest moje miejsce na ziemi , jestem szczęściarą . Nic bardziej mylnego . Niestety nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni pomyliłam się . Dzisiaj to wiem . Na pozór małe osady wydają się bardziej przyjazne ale to tylko pozory . W małych miasteczkach występuje syndrom małomiasteczkowości , bardzo zresztą dokuczliwy , na wsiach jest coś takiego - jeżeli dzieje Ci się krzywda , to nawet pomogą i będą współczuć ale nie daj coś Ci się będzie lepiej działo , to tego nie darują , zatrują życie. Oczywiście zdarzają się jednostki odmienne , wg /wyjątki potwierdzają regułę .Na wsi czy chcesz , czy nie MUSISZ dostosowywać się do ogólnie przyjętych reguł ,potakiwać , postępować w sposób zakrawający o obłudę , nie wdawać się. w jakiekolwiek dyskusje o innych ...... w innym wypadku przepadłeś. Nowi osadnicy :lol: zawsze będą traktowani inaczej .Nauczyłam się TU żyć , mimo że nie było łatwo :roll: Wieś płynie jak płytka rzeka , swoim nurtem , ja stoję na brzegu patrząc z uśmiechem....... ale lepiej stać na brzegu i nie wchodzić , aby nie wpaść w podstępny wir. Tak naprawdę , to wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Mylne jest tez twierdzenie , że w dużych aglomeracjach panuje znieczulica , odosobnienie . Wszystko zależy od ludzi . mieszkałam jako dziecko w starej kamienicy i do dnia dzisiejszego z niektórymi ludzmi utrzymuję kontakty. Następny etap to blokowisko , tam żyliśmy jak jedna wielka rodzina . Nadal jesteśmy w stałych kontaktach ,możemy liczyć na wzajemne wsparcie . Potem był dom typu segmenty, wybudowane wspólnie przez stowarzyszenie studenckie . Tam znaliśmy się jak przysłowiowe łyse konie . To była taka mała namiastka życia na wsi . Każdy o każdym wszystko wiedział, każdy lepiej wiedział jak ma żyć sąsiad , niż on sam. To było trochę jak komuna . Nie powiem ułatwiało życie 8-) Dzieciaki kupą odprowadzane do przedszkola , potem szkoły , wspólne zawożenie na basen , baleciki , karate , wujek z czwórka dzieciaków odrabiał matmę , ciocia z następną grupą w innej chałupie :lol: Ćwiczyła wierszyki :lol: itp. Tylko dzieci dorosły , miały innych znajomych a i my też chcieliśmy odmiany. Posprzedawaliśmy te ponad 300 metrowe molochy i większość przeniosła się do blokowisk. Dla mnie etap własnego M najbardziej sobie chwalę. Już chyba nie chcę mieszkać na wsi . Co raz częściej myślę o powrocie do rodzinnego miasta , do mojej Łodzi. Tam są moi przyjaciele, znajomi , tam są moje uliczki , kamienica z podwórkiem , tam są na Starym Cmentarzu kwatery moich najbliższych . Dobre życie , jest tam gdzie są dobrzy ludzie . Rety ale sie rozpisałam . Cosik mnie napadło. Zaznaczam , że to jest moje spostrzeganie świata. Każdy może mieć inne . To jest nasze święte prawo. :!:

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:26
autor: Fionka
eluunia pisze: 04 lis 2018 17:06 Czasem myślę ze zmieniamy się w gołębie .. ;) gruchamy... gruchamy a pózniej na siebie s...my :roll: :cry:
Elciu , jesteś Wielka . Krótko ujęłaś ale jakże celnie . :serce:

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 17:28
autor: eluunia
Fionka pijesz do mojego 150 :lol: :lol: ..buzka

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 18:05
autor: Felice
eluunia pisze: 04 lis 2018 17:06 Czasem myślę ze zmieniamy się w gołębie .. ;) gruchamy... gruchamy a pózniej na siebie s...my :roll: :cry:
Dlatego ja wolę nie gruchać tylko mówić co myślę,nawet jeżeli nie przysparza mi to popularności....
....ale zawsze jestem człowiekiem,w nic się nie zamieniam.

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 18:37
autor: eluunia
No właśnie dlaczego ten człowiek taki zmienny jest ;)

Re: CZŁOWIEK DLACZEGO TAKI ZMIENNY JEST

: 04 lis 2018 18:40
autor: ANDY12345
to ma być s...amon-ra...my :lol: może przebywałem za krótko (miesiąc do 1,5) ale o wiele się lepiej pracowało, nie żyło się tak bardzo ich życiem a nie raz wypiło się wódeczkę a wtedy zbiera człowieka na zwierzenia i nikt nie miał do nikogo pretensji chyba że do nowych. Czasy się zmieniają a my ? z tym to różnie.