Przepołowiło się.
Po tygodniu zmieniłem pokój na jednoosobowy. Swoim głośnym spaniem przeszkadzałem kolegom. Ja przesypiałem noc, a oni niekoniecznie. Nie czułem się z tym komfortowo. Po rozmowie z szefową obiektu dało się znaleźć wolny pokój. Oczywiście musiałem proporcjonalnie dopłacić różnicę w cenie. Dostałem pokój przed remontem. Czysty, dobrze wyposażony, wygodny. Jedynie parkiet jest miejscami głęboko porysowany. Nie przeszkadza. Myślałem, że będzie gorzej.
W budynku są stare drewniane okna. Niekoniecznie szczelne. Ci co śpią w pobliżu okna, czują powiew świeżego powietrza. Nie mniej jednak w pokojach jest ciepło. Szykuje się wymiana okien. Nawet dzisiaj spotkałem ekipę z metrówką mierzącą wymiary okien.
Posiłki jak dla mnie są ok. i wystarczające. Na śniadanie i kolację można dojeść dżemem. Obiady smaczne. Zupa w wazach, gdy zabraknie można poprosić o dolewkę. Jak na razie kuchnia jeden raz zaliczyła wtopę. Było udko z kurczaka, duże ale krwiste i niedopieczone.

Do drugiego dania spore porcje surówek. Również do kolacji bywa jakaś sałatka, rano ćwiartka pomidora, papryka, ogórek.
Czas wolny. Wycieczki piesze po Szczawnie – bezpłatnie. Płatne do zamku Książ i Palmiarni, Świdnicy, Wrocław z Panoramą Racławicką. Zagraniczne: Praga, Drezno, Skalne Miasto.
Na miejscu recitale w kawiarni Astor – były piosenki Krzysztofa Krawczyka, teraz mają być piosenki lata 60-70-80, Coś jeszcze będzie.
Teatr Zdrojowy – recital Zbigniewa Zamachowskiego; W światłach Broadwayu hity z musicali.
No i oczywiście indywidualne spacery z obiektywem gotowym do strzału.

Generalnie kuracjusz jest zadowolony.
