c.d. opinii:
może jeszcze dopowiem odnośnie wyposażenia w pokojach budynku Światowida.
Jest dwudrzwiowa szafa i dwie szuflady na dole tej szafy, mały stolik, dwa krzesła i jedna szafka nocna oraz wieszak na kurtki w przedpokoju.
Na wyposażeniu też są dwie szklanki i dwie łyżeczki. Nie trzeba zabierać kieliszków, czy literatek, bo te dla potrzebujących są do otrzymania na stołówce i można je zabrać do pokoju.
Są też trzy ręczniki w tym jeden kąpielowy dla każdego gościa. W czasie większych mrozów i wietrznej pogody w niektórych pokojach nie jest za ciepło, ale ok. 19 stopni u nas było.
Nie dodałem do opisu wieczorków, że był podawany też kawałek tortu, dosyć duży.
Teraz trochę o Iwoniczu i lokalach w których my byliśmy.
Chodników w Iwoniczu się nie sypie chlorkiem sodu, a tylko piaskiem, jak wcześniej pisał Dziadek i ten piasek jest wszechobecny w całym ośrodku i w pokojach niczym nad morzem.
Z lokali nie polecam GÓRNIKA-mała sala, brak klimatyzacji co nie jest zbyt fajne, bo wszyscy się pocą i wiadomo jakie jest powietrze w lokalu, ale muzyka może być.
KRAKOWIAKA też nie polecę, bo dużo młodzieży i miejscowych myśliwych, a muzyka, to ja ją nazwałem łomotem.
Jeszcze jak dostanie się logię za filarami, to sali nie widać i byliśmy tam tylko raz lub dwa razy.
BALLADA, to lokal lepszy o dwóch wcześniej opisanych, bo duża sala, włączają klimatyzację i wygodne fotele przy stolikach czwórkach. Nie polecam logii nr 5, bo nad głową zawieszony potężnej mocy kolumna głośnikowa i do końca zabawy można stracić słuch

Tutaj muzyka zależna od wieku didżeja, bo był jeden w wieku ok. 20 paru lat i grał dla młodszych tych z ZUS, a ostatnie pół godziny po ich wyjściu do sanatorium już grał lepiej, ale ogólnie lepiej niż z wyżej opisanych.
ZDROJOWA, to lokal dla nas, bo kameralny lokal, brak młodszych, a jak się pojawią, to zaraz rezygnują i wychodzą, faktycznie dla par, ale jak jest większe towarzystwo samych kuracjuszek, to też w kółku można tańczyć. Muzyka na żywo i grający się zmieniają co trzy tygodnie, a nieraz wcześniej, a grają muzykę do tańczenia, a nie łomot.
Kawiarnie w Iwoniczu, żeby wypić kawę, czy grzane wino, to Iwoniczanka. Następna w zakładzie przyrodo-leczniczym po schodkach do góry i kawiarenka przy wejściu na deptak, ale nazwy nie kojarzę.
Z tego co wiem, to fajfy były tylko w Krakowiaku, ale ja na nich nie byłem.
To na razie tyle.