Re: KRYNICA ZDRÓJ -sanatorium Nad Kryniczanką-opinia
: 23 sie 2026 21:19
Dobry wieczór. A ja stanę pośrodku. Mówię od długiego czasu nie na płacenie niektórym ośrodkom takiej samej kwoty przy minimalnych staraniach, ekstremalnych różnicach w warunkach zakwaterowania, braku inwestycji i ich wdrażania przez właścicieli. To czysta loteria gdzie trafimy. Nie rozumiem jak jeden gospodarz jest w stanie dokonywać sukcesywnie polepszenia warunków bytowych, wdrożenia szwedzkiego stołu, nie zagęszczania na siłę pokoi a drugi zatrzymał się i trwa w latach 90 tych.
Nie mam problemu z wyniesieniem naczyń, umyciem łazienki co zdarzało mi się i owszem ale szczerze to w nosie mam czy właściciel woli kupić sobie nowy samochód czy zwolnić osoby z obsługi, obciążając pozostałych pracowników. Warunki opłacane z puli NFZ w identycznej lub podobnej kwocie pod warunkiem posiadania dobrego gospodarza powinny dać nam podobne warunki do odbycia kuracji. Wiem różne są formy własności, często budynki są wręcz historyczne ale w żadnym ośrodku brak inwestycji przez lata tego nie poprawi.
Efekt... jadę do takiego Podczela w trzyosobowym pokoju, z oknami wypadającymi z futryn i toaletą na kilka pokoi do tego w listopadzie a moja koleżanka wraca wcześniej zachwycona kuracją w jedynce w Mesko , kwota przelana z NFZ podobna.
Nie jestem roszczeniowa, pracy się nie boję ale różnice są dla mnie widoczne od lat, również w nierównym traktowaniu petentów przez oddziały. Przyznam też rację co do kondycji materacy, pościeli, ręczników a nawet obrzydliwych kocy mających lat naście na borowinie a takie mi się trafiły w jednym z ośrodków. Liczmy całą pulę środków jaką dostaje ośrodek, naszą i NFZ i fakt, że mają obłożenie cały rok co ma niebagatelne znaczenie w miejscowościach nadmorskich i tak zwanym wygwizdowie.
A że znajomości nie posiadam zrezygnowałam z wyjazdów z tej puli. Dodatkowym faktem tej decyzji było ciągłe ryzyko pokoi wieloosobowych ( tutaj też drastyczne różnice między ośrodkami) jak pisałam kiedyś czasy kolonii i wąchania stóp współspacza już za mną.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam swoją opinią.
Nie mam problemu z wyniesieniem naczyń, umyciem łazienki co zdarzało mi się i owszem ale szczerze to w nosie mam czy właściciel woli kupić sobie nowy samochód czy zwolnić osoby z obsługi, obciążając pozostałych pracowników. Warunki opłacane z puli NFZ w identycznej lub podobnej kwocie pod warunkiem posiadania dobrego gospodarza powinny dać nam podobne warunki do odbycia kuracji. Wiem różne są formy własności, często budynki są wręcz historyczne ale w żadnym ośrodku brak inwestycji przez lata tego nie poprawi.
Efekt... jadę do takiego Podczela w trzyosobowym pokoju, z oknami wypadającymi z futryn i toaletą na kilka pokoi do tego w listopadzie a moja koleżanka wraca wcześniej zachwycona kuracją w jedynce w Mesko , kwota przelana z NFZ podobna.
Nie jestem roszczeniowa, pracy się nie boję ale różnice są dla mnie widoczne od lat, również w nierównym traktowaniu petentów przez oddziały. Przyznam też rację co do kondycji materacy, pościeli, ręczników a nawet obrzydliwych kocy mających lat naście na borowinie a takie mi się trafiły w jednym z ośrodków. Liczmy całą pulę środków jaką dostaje ośrodek, naszą i NFZ i fakt, że mają obłożenie cały rok co ma niebagatelne znaczenie w miejscowościach nadmorskich i tak zwanym wygwizdowie.
A że znajomości nie posiadam zrezygnowałam z wyjazdów z tej puli. Dodatkowym faktem tej decyzji było ciągłe ryzyko pokoi wieloosobowych ( tutaj też drastyczne różnice między ośrodkami) jak pisałam kiedyś czasy kolonii i wąchania stóp współspacza już za mną.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam swoją opinią.