Jesienna depresja....

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

nie musi być alkohol.wystarczą lody,tylko dobrze zrobione!
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Max poproszę o zdjęcie na ten pochmurny dzień :lol:
Awatar użytkownika
administrator
Administrator
Posty: 1545
Na forum od: 28 lis 2008 22:27
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 1
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 3 razy

Re: Jesienna depresja....

Post autor: administrator »

Ha, ha, MAX rozbawiłeś nawet mnie :) ale... wybacz googlom gdyż nie z przymiotnikami piszemy razem więc nie znały takiego słowa :)
Proponuję kawę z rana i rozmowy na forum by nie dopuścić do depresji :)
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Nawet wujek Google ma nieuczesane myśli :lol:
Yoko91
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 1336
Na forum od: 18 cze 2012 18:08

Re: Jesienna depresja....

Post autor: Yoko91 »

kruszynko, napisałam informację na e-mailu. :) Dopiero dziś odczytałam :) .
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Witam w Klubie Jesiennych chandrowiczów. Nie mi się nic, nawet...żyć :mrgreen:
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Sorki za błędy. Nie chce mi się nic nawet... żyć.
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Witaj Basiu masz wiadomość na PW
dzi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 894
Na forum od: 23 lut 2012 15:56
Podziękowano: 1 raz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: dzi »

Basiu z Olsztyna byłaś z Mamą w Krynicy. Razem z Tobą czekaliśmy na wyjazd, później opisywałaś swoje dni
w górach. Teraz nigdzie nie mogę znaleźć Twoich refleksji po powrocie. Jak Mama się czuje po takiej wyprawie
dla zdrówka ? Pozdrawiam.
forumowicz

Re: Jesienna depresja....

Post autor: forumowicz »

Miły Przyjacielu, moja Mama jest zadowolona z wyjazdu. Jej choroba robi postępy, a proces ten jest nieodwracalny. Wyjazd do Krynicy i zmiana środowiska, inne twarze i serdeczne uściski obcych jednak ludzi, sprawiły, że była bardzo radosna. Miała swoje trudne momenty. Nie chciała zatańczyć, gdy mężczyzna nie poprosi, ale chętnie śpiewała ze mną na Parkowej "Jesteś szalona", sypała jak z rękawa wierszami z lat jej młodości i szkolnych... niektóre z nich były dla mnie zupełnie nie znane. Dwa dni przed odjazdem zapytała, czy nie można tego pobytu przedłużyć? Teraz też jej humor nie opuszcza, ale myślę, że to za przyczyną małej niebieskiej tabletki. Dzisiaj kiedy potłukła przetwory i zalała mi łazienkę, stwierdziła, że co tam, się posprząta :) Mogę żałować tylko, że nie zabrałam jej do Krynicy w ubiegłym roku. Przede mną jeszcze w przyszłym roku sanatorium w górach, a potem zabiorę Mamę gdzieś blisko Olsztyna może do Inowrocławia albo do Ciechocinka. I to będzie będzie koniec jej podróży... choroba zrobi swoje :(
Chce dodać, że powrót z Krynicy do Warszawy to był wesoły autobus. Było śpiewanie i opowiadanie dowcipów. Nasze sąsiedztwo było bardzo wyrozumiałe i zintegrowało się z nami, a po wyjściu z auta na D. Zach. pilnowali Mamy dopóki nie zabrałam bagażu. Pozdrawiam i życzę słonecznej niedzieli.
W Olsztynie padało dzisiaj cały dzień... i ja też :)
ODPOWIEDZ