miałam nieprzyjemność skorzystać z pobytu w wacławie. nie spodziewałam sie niczego nadzwyczajnego - wszak pobyt sponsoruje ZUS, ale sa jakies granice. odfajkowanie wizyt to jedno - większość kuracjuszy skarżyła się na wizyty i brak rzeczywistego zaangażowania lekarza prowadzącego w rehabilitacje - nie bylo nikogo, kto naprawdę śledziłby postępy, czy np. nie doszło do przemęczenia/przeciążenia mięśni/kregoslupa itd. osobom, które niedawno przechodziły operacje/uraz proponuje kontakt z wlasnym lekarzem prowadzącym przed wykonywaniem jakichkolwiek ćwiczeń czy zabiegów tu zlecanych - sami musicie tu o siebie zadbać. do walizki koniecznie zapakujcie leki na żołądek itp. jedzenie absolutnie poniżej standardów - nawet w szpitalu dostawałam bardziej przyswajalne. pobyt niestety będzie mi się kojarzył niestety z brudnymi obrusami, czy sztućcami, włosami w jedzeniu i rewolucjach żołądkowych.. a wolałabym pamiętać pomocną Panią z sali ćwiczeń, czy siostrę, która tak życzliwie dopytywała się o samopoczucie. i jeszcze jedno - jeśli masz problem z poruszaniem się np. kule/chodzik, nie licz na pomoc ze strony sanatorium, nie ma możliwości dowożenia na zabiegi, a komputer "zapomina" o takich szczegółach. jeśli chodzi o sam pobyt to wiadomo - wszystko zależy od towarzystwa i tego czy się integrujesz czy nie - ja poruszyłam tylko kwestie powrotu do zdrowia, czyli to po co większość z nas tu przyjeżdża:) wszystkim życzę powodzenia i radzę nastawić się na impreze, bo na trzeźwo może być ciężko
