To był piękny sen...
Byłeś Ty i ja
Stary zamek ,otwarte okno i pachnące bzy.
Tuliłeś mnie w ramionach ocierając moje łzy
Ale to to nie łzy rozpaczy ani tęsknoty ,to łzy radości ,uwielbienia.
Pachniałeś miłością pożądaniem,twoje ciało rozpalał żar namiętności
Bałeś się ,jak ten pierwszy raz ,kiedyś tak dawno ....a ja mówiłam
Kochanie przecież tak Ciebie pragnę ,tak tęskniłam
Ty nic nie mówiłeś ,kochałeś mnie jak prawdziwy kochanek
Zachłannie jakby świat miał się zaraz skończyć
Ja poddawałam się ,wierząc tobie ....czując każdy twój ruch ,kazdy dotyk
Pachnący porankiem ,bzem .........taki cudowny erotyk
Tylko nasz ,grzeszny ...zakazany
Bez którego nie możemy żyć ,myśleć istnieć ,przecież wiesz mój kochany
I cóz nam po tym ,że ty wiesz i ja wiem .....
Może uda się nam uprosić tego tam na górze .....by nam przebaczył zrozumiał
Dał szansę ,by tym razem ukarać nas nie chciał,nie umiał.
Z mojej szuflady

