Strona 2 z 12

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 12:53
autor: medi
A co masz w repertuarze na bis ? Hej sokoły czy goralu czy ci nie żal ;) :lol: Ostatni bis u mnie to baardzo sprosna pioseneczka ...cosik mi się zdaje hi hi hi po jej wykonaniu ...szukam lozeczka :lol:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 12:58
autor: Sloneczko
:lol: :lol: mysle, ze "Góralu czy ci nie żal" albo "Przepijemy naszej babci domek mały" a jeżeli chodzi o tamto to może ....."Chodź ze mną na górę" :lol: :lol: :lol:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 13:07
autor: medi
:lol: :lol: :lol: :lol: taniec też świetnie odstresowuje.... :lol: jakąś polke galopke przy tym spiewie mozemy wykonac i bedzie ok :lol: :lol:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 13:14
autor: Sloneczko
Jesteś zmęczona pospiechem, codziennymi obowiązkami pracą? Masz wielkiego doła i stresa to.....zatańcz Polkę galopkę przy ogólnych śpiewach i...... pozytywnemu myśleniu :lol: :lol: :lol: Prawda Meduzko :kwiat: :?:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 13:24
autor: medi
Oj tak Sloneczko tak ...chętnie zatańczę tylko ....przydałby się jakiś partner do tańca :roll:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 13:25
autor: Sloneczko
To zmykamy na twój temat rycerski :lol: :lol: fiuuuuuut i już nas tu nie ma :lol: :lol:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 12 sie 2013 13:27
autor: medi
Ups rzeczywiscie rozgadalysmy sie :oops:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 20 lis 2013 00:02
autor: ewiko
Śpiew i tańce na stres jak najbardziej, natomiast alkohol daje ukojenie na moment a potem powraca ze zdwojoną siłą. Dochodzi stres moralny..... :oops:

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 20 lis 2013 21:57
autor: medi
Nie do końca masz rację Ewiko .Alkohol wypity z umiarem w gronie przyjaciół ,jak najbardziej .Działa lepiej niż kozetka u psychoanalityka ;) :lol: :lol: A nawet czasami jak człowiekowi jest bardzo ,bardzo źle to pod opieką najlepszego przyjaciela dobrze jest się po prostu upić i wyżalić ...nawet jeżeli później się ma moralniaka to i tak uważam że warto ;) :lol: :lol: :lol: powtarzając słowa piosenki ...
Upić się warto, upić się warto,
W szynku na rynku wygłupić się warto,
W dobrej kompanii popić, to warto,
Czystą kroplami zakropić, to warto.
Wódkę do łbów ponalewać, to warto,
Siedzieć i płakać i śpiewać, to warto,
Z sercem ściśniętym, z duszą otwartą
Upić się, upić – to jedno, co warto.

Re: Stres i konsekwencje dla zdrowia

: 22 lis 2013 11:55
autor: forumowicz
Ważny temat szczególnie jesienią ;) i przy takich dniach jak ostatnio :(


Fototerapia na zimową depresję
Marta Kawczyńska 06.10.2009 , aktualizacja: 07.07.2011 14:00 A A A Drukuj
Przyszła zima. Wielu z nas wychodzi z domu, gdy jest jeszcze ciemno. Przez większość dnia pracujemy przy sztucznym świetle, a gdy wracamy do domu - znowu jest ciemno. Stąd już tylko krok do depresji
Brak światła powoduje u wielu osób tzw. depresję sezonową - najczęściej występuje ona jesienią i zimą. Najprawdopodobniej jej przyczyną jest zaburzenie naturalnych rytmów biologicznych, właśnie na skutek niedoboru promieni słonecznych. Przypadłość ta występuje najczęściej u osób między 30. a 60. rokiem życia.

Zimowa depresja objawia się najczęściej zmęczeniem, nadmiernym apetytem, sennością i drażliwością, a przede wszystkim brakiem nastroju. Często występują też bóle żołądka, serca i kręgosłupa. Zdarzają się również ataki płaczu, ludzie mają poczucie winy i przestają się lubić. Zimowej depresji nie należy lekceważyć. Jeśli jej objawy utrzymują się dość długo, warto wybrać się do specjalisty.

Wcześniej trzeba jednak wypróbować domowe sposoby: wybrać się na spacer, żeby złapać jak najwięcej słonecznych promieni i odpowiednio się odżywiać. Codzienne posiłki powinny być wzbogacone w magnez i selen - pierwiastki te znajdziemy w czekoladzie, kakao, orzechach, płatkach owsianych czy otrębach.

Zimowej depresji może też zaradzić fototerapia, czyli leczenie światłem. Pacjent wchodzi do pomalowanego na biało pomieszczenia, które jest oświetlone jaskrawą lampą. Daje ona światło o natężeniu nie mniejszym niż 2,5 tys. luksów (domowa lampa świeci z mocą 300-500 luksów). Na Alasce czy w krajach skandynawskich, gdzie dzień jest bardzo krótki, ta forma terapii z wykorzystaniem lamp emitujących światło niemal identyczne ze słonecznym jest bardzo popularna. Czas naświetlania zależy przede wszystkim od intensywności promieni. Najczęściej jest to 5-10 zabiegów, które trwają pół godziny lub godzinę.

Fototerapię oferują zwykle gabinety odnowy biologicznej, a także niektóre przychodnie medycyny naturalnej. Coraz częściej stosują ją również psychiatrzy i neurolodzy. Światło, którego używa się podczas zabiegów, nie zawiera promieniowania UV, dlatego też nie jest szkodliwe, nie parzy i nie szkodzi oczom. Przed poddaniem się fototerapii warto jednak skonsultować się wcześniej z lekarzem. Z leczniczego działania światła nie mogą korzystać osoby, które przyjmują leki wywołujące silną reakcję na światło oraz osoby z chorymi oczami. Czasami podczas naświetlań mogą wystąpić nudności, mrowienie w dłoniach, a także bóle głowy. Wtedy koniecznie trzeba skonsultować się z lekarzem.

Lampy do fototerapii pojawiły się w Polsce stosunkowo niedawno. Skonstruowano nawet jej domową wersję. Korzystanie z takiej lampy w domu jest całkowicie bezpieczne, nie wymaga używania kremów z filtrem i nie psuje wzroku. Od dwóch? (lat) można kupować polską lampę do fototerapii o nazwie Fotovita - kosztuje ok. 1 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że nieuzasadnione naświetlania nie poprawiają samopoczucia, a mogą wywołać jedynie bóle głowy i oczu.

Net