Strona 2 z 4

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 21:49
autor: administrator
Mask pisze: Był świadek i poradził żeby nie wzywać policji (nie byłem ranny), tylko się dogadać. Tak się stało, zapłacił ile chciałem i odwiózł mnie do domu .....
Mask, mimo wszystko warto było spisać sprawcę i świadka. Mam nadzieję, że nic Ci nie będzie, że kask spełnił swoją rolę. Chodzi mi o następstwa takich zdarzeń, które ujawniają się po pewnym czasie, np. jakieś mikro urazy kręgosłupa lub naczyń mózgowych. Czasem taki upadek to nie są żarty, a koszty leczenia pojawiają się wraz z pogorszeniem stanu zdrowia.
Zdrówka życzę zatem!

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 21:55
autor: medi
Mask pisze:Chyba w tym temacie będzie najlepiej...mało brakowało....
Miałem małą przygodę :!:
Wczoraj o 22, śmigałem na rowerze do domu. Jechałem ścieżką rowerową, w rowerze zapalone lampki, i nagle taksówkarz wyjeżdżając z podporządkowanej ulicy, z lewej strony, wymusił na mnie pierwszeństwo :evil: . Podniosłem lewą nogę w górę (inaczej byłaby zmiażdżona), uciekałem na jezdnię ale niestety trafił mnie w okolice tylnego koła. Wyleciałem w powietrze, trzymając kierownicę zrobiłem (do tej pory nie wiem w dlaczego :?: ) salto z obrotem :o i wylądowałem na nogach tyłem do kierunku jazdy. Musiałem jeszcze trochę pobiec tyłem aby się zatrzymać, ale na szczęście nie przewróciłem się na plecy przed jadące samochody.
Jeżdżę w kasku ale wolę nie myśleć co by było gdybym wykręcił półtora salta i upadł centralnie na plecy, uderzył tyłem głowy o asfalt....oj, bolałoby :cry: :(
Mnie się nic nie stało :shock: :o :D . W rowerze tylne koło w chińskie osiem, złamana sztyca siodełka, rama na szczęście nie pękła ani nie skrzywiona.
Był świadek i poradził żeby nie wzywać policji (nie byłem ranny), tylko się dogadać. Tak się stało, zapłacił ile chciałem i odwiózł mnie do domu z tym pokiereszowanym rowerem.
Dzisiaj od rana zakup części, wymieniłem kasetę, koło, oponę i sztycę siodełka.
Rower prawie jak "nowy" tylko ja jakoś tak dziwnie się czuję.... Tak niewiele brakowało....a ja tak Kocham Życie :serce: :serce: :serce:
Rok temu w Garwolinie w biały dzień miałam podobną przygodę ,tylko że jakimś cudem utrzymałam się na rowerze ,a facet który we mnie puknął nawet się nie zatrzymał dodał gazu i zniknął .Zostawił po sobie tylko tablicę rejestracyjną i żałuję że jej nie podniosłam i nie zaniosłam na policję .Niby nic mi się nie stało a dwa dni nie mogłam się podnieść z łóżka ,a w rowerze tylne koło do wymiany było ,przed sklepem z częściami jak idiotka na środku chodnika wymieniałam :evil: :evil: Do tej pory się wściekam na własna głupotę

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 21:58
autor: Felice
Uwielbiam rower,często korzystam,ale jest to w Polsce bardzo niebezpieczna forma podróży.Nawet ścieżki nie są bezpieczne,nie mówiąc o drogach gdzie niejednokrotnie kierowcy po prostu "nie widzą "rowerzysty.Ja na szczęście mam w moim Rembertowie trochę lasu....tylko rower miejski i ciężko jeździć.
Mask,oby wszystko dobrze było.
Alku trzymaj się dzielnie i kochaj to życie mimo przeciwieństw losu.
Ja też je kocham i wcale nie "skrycie" ale uparcie i jawnie. :serce:

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 22:03
autor: Mask
administrator pisze:
Mask pisze: Był świadek i poradził żeby nie wzywać policji (nie byłem ranny), tylko się dogadać. Tak się stało, zapłacił ile chciałem i odwiózł mnie do domu .....
Mask, mimo wszystko warto było spisać sprawcę i świadka. Mam nadzieję, że nic Ci nie będzie, że kask spełnił swoją rolę. Chodzi mi o następstwa takich zdarzeń, które ujawniają się po pewnym czasie, np. jakieś mikro urazy kręgosłupa lub naczyń mózgowych. Czasem taki upadek to nie są żarty, a koszty leczenia pojawiają się wraz z pogorszeniem stanu zdrowia.
Zdrówka życzę zatem!
Ja nie upadłem. Po zrobieniu salta, szczęśliwie spadłem na obie nogi, tylko tyłem do kierunku jazdy.
Gdybym upadł, to masz rację, dolegliwości mogą pojawić się później. Wtedy wzywałbym pogotowie.

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 22:07
autor: Blondi
Luty tego roku...wracam autem od lekarza ,z kolejnym skierowaniem na oddział....8 km .od domu,pierwszy śnieżek ,poślizg,tył auta szaleje na jezdni....(nówcie oponki,bezpieczne,zachwalane)...50 km na godzinę .... łapie pobocze i zderzenie z drzewskiem lewa stroną....wybuch poduszek,smród ,dym....nic mnie nie boli i myśl...czy ja jeszcze żyję .
Autko po renowacji,śmigam dalej....portfel chudszy....żyję i cieszę się każdą chwilą daną mi :serce: .
Jeszcze nie czas na mnie ....mam dla kogo żyć .
A...ostrożniej jeżdżę .

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 22:19
autor: aqula
Marzec 2009 , godzina 3 nad ranem, kuzyn odwozi nas na lotnisko ( mnie i rodziców), mówię do ojca, który siedział z tyłu, żeby zapiął pasy ( na moje szczęście posłuchał), akurat zmieniły się warunki atmosferyczne, wpadliśmy w poślizg... dachowaliśmy, mało brakowało i moją stroną uderzylibyśmy w drzewo ...mało brakowało ... nam się nic nie stało ... jak się wydostaliśmy z samochodu - nie wiem , samochód do kasacji, my wyszliśmy z tego cało ... do tej pory mam ciarki jak o tym myślę...na szczęście ktoś nad nami czuwał ...

Re: Kocham cię życie

: 12 cze 2014 22:28
autor: Mask
medi pisze: Rok temu w Garwolinie w biały dzień miałam podobną przygodę ,tylko że jakimś cudem utrzymałam się na rowerze ,a facet który we mnie puknął nawet się nie zatrzymał dodał gazu i zniknął .Zostawił po sobie tylko tablicę rejestracyjną i żałuję że jej nie podniosłam i nie zaniosłam na policję .Niby nic mi się nie stało a dwa dni nie mogłam się podnieść z łóżka ,a w rowerze tylne koło do wymiany było ,przed sklepem z częściami jak idiotka na środku chodnika wymieniałam :evil: :evil: Do tej pory się wściekam na własna głupotę
Medi, w Twoim przypadku ewidentnie trzeba było wzywać policję na miejsce a nie ewentualnie zanosić tablicę.
Masz rację, że się wściekasz....

Re: Kocham cię życie

: 13 cze 2014 02:14
autor: ewasz
Mask, myślę że jakoś nie tak się czujesz bo spadłeś z impetem na nogi a to wcale nie jest bez znaczenia.
To jest ogromna siła oddziałująca tak na kręgosłupa jak i na organa wewnętrzne.
Mogłeś również doznać wstrząśnienia mózgu. Sprawdź dla pewności czy możesz dotknąć brodą do klatki piersiowej.
Proszę nie bagatelizuj nawet najmniejszych odstępstw samopoczucia. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Znajoma zrobiła tak jak Ty a po 10 latach okazało się, że kręgosłup ma zrąbany okrutnie. Niestety ale teraz to już musztarda po obiedzie.
Uważam, że nie było to mądre by się z tzw. złotówą dogadywać. Jeżdżą fatalnie i myślą, że wszystko im wolno, heh.

Re: Kocham cię życie

: 17 cze 2014 08:18
autor: eluunia
Tak bardzo kocham życie :serce: ...ale czemu jesteś czasem takie okrutne :?: :?: ...a może to los ...nasz los daje nam czasem popalić ...czemu w życiu które tak kochamy nie da się przejść bezproblemowo… Trzeba wszystko rozpatrywać, by było jak najmniej strat… trzeba ciągle wybierać .... poświęcać siebie, czy właśnie na tym to polega?… Chyba jednak nie… i tak myślę że wielką sztuką jest znaleźć złoty środek aby i życie nas kochało ...a może to co łatwo przychodzi nie jest warte naszej uwagi ;) ..tak sobie myślę że czasem w tym kochanym życiu od ułamka sekundy zależy nasze życie , zdrowie lub szczęście i nigdy nie dowiemy się czy dobrze w danym momencie postąpiliśmy Eluśka ale nikt nie mówił że będzie lekko ;) :|

Re: Kocham cię życie

: 04 paź 2014 15:04
autor: eluunia
Kocham Cię życie :serce:
i dziękuję za :serce: :serce: za to że jestem :D :D
a jutro moja wnunia kończy 7 miesięcy [ obrazek zewnętrzny ]