Ona idzie do nas z Ameryki...jeszcze sie nam jej odechce...fajna ta larwamargot pisze:Miała czas larwa jedna i nie przyszłato teraz jej nie chcę
MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
-
forumowicz
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
To mój świat szczelnie zamknięty
Moja miłość to Twój dotyk Kochanie
Moja miłość ,to ciał naszych rozpalonych spotkanie.
Moja miłość Twoją też być powinna
My ją uwielbiamy ,tulić pieścić
Ona jest taka pożądana ,niewinna.
Moja miłość To Twoje sny ,marzenia
Moja Miłość to Twoich rąk drżenia.
moja miłość ze mną już zostanie ,nie zamienię jej na inne pożądanie.
Z mojej szuflady
[ obrazek zewnętrzny ]
-
jawa 53
- Przyjaciel forum

- Posty: 5022
- Na forum od: 24 gru 2013 07:17
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 8
- Podziękowano: 1 raz
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
Christian Morgenstern
- aqula
- Super Kuracjusz

- Posty: 3270
- Na forum od: 03 wrz 2013 20:13
- Oddział NFZ: Pomorski
- Staż sanatoryjny: 2
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
- margot
- W naszej pamięci

- Posty: 44436
- Na forum od: 26 lip 2010 13:17
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 6
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
Zwykły poranek w zwykłej przychodni. Leciwy człowiek przyszedł do lekarza, by zdjąć szwy z palca ręki. Widać było, że się bardzo denerwuje i spieszy. Pytając, o której będzie lekarz, mężczyzna drżącym głosem oświadczył, że o 9 ma niezwykle ważną sprawę, a jest już 8.30.
Odpowiedziałem najżyczliwiej, jak umiałem, że wszyscy lekarze są zajęci i będą mogli poświęcić mu czas nie wcześniej, niż za godzinę. Sam już schodziłem z dyżuru. W oczach starego człowieka był ogromny smutek, mężczyzna bez przerwy spoglądał na zegarek i coś mnie przy nim zatrzymało. Chwila namysłu i zaprosiłem go do swojego gabinetu z zamiarem zajęcia się jego raną. Skaleczenie ładnie się wygoiło i nic nie stało na przeszkodzie, by zdjąć szwy. Wyciągając instrumenty do zabiegu, spytałem:
- Widzę, że pan się bardzo spieszy. Pewnie ma pan jeszcze wizytę u innego lekarza w naszej przychodni?
- Nie, nie mam. Chcę zdążyć na 9 do szpitala, by nakarmić chorą żonę.
Przez grzeczność spytałem, na co choruje jego żona. Mężczyzna odpowiedział, że żona ma Alzheimera. W trakcie naszej pogawędki zdążyłem zdjąć pacjentowi szwy i zakończyć zabieg. Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że starszy pan może nie zdążyć do szpitala na godzinę 9.
- Czy żona będzie się denerwowała, jeśli pan nie przyjdzie punktualnie? - spytałem.
- Nie, nie będzie się denerwowała, - odparł i pokiwał głową ze smutkiem. - Moja żona nie poznaje mnie od 5 lat i nawet nie pamięta, kim byłem w jej życiu.
- Ale niezależnie od tego, pan codziennie pędzi na 9 do szpitala? Do kobiety, która już nawet pana nie zna?
Mężczyzna poklepał mnie po ramieniu i powiedział:
- Tak, niestety, moja żona nie wie, kim jestem. Ale ja pamiętam kim ona jest. To z nią byłem szczęśliwy przez całe życie.
Stałem przy oknie i patrzyłem na oddalającego się starego człowieka. Dopiero, gdy ktoś zapukał do drzwi, zorientowałem się, że łzy ciekną mi po twarzy.
- To jest właśnie ta miłość, o której marzę... - powiedziałem sam do siebie.z netu
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
odpoczynek przy zmęczeniu,nadzieja w rozpaczy
Marion.C.Garretty
Re: MOJA MIŁOŚĆ -JAKA POWINNA BYĆ?
Zaczytanyzaczytany pisze:Miłość to tak naprawdę rodzaj odpowiedzialności za innych. To rodzaj rozumienia i trwania w tym do końca że obecność
innych w naszym życiu jest właściwie trwaniem w pięknie poznawania ich na co dzień wciąż od nowa.
To rodzaj ciągłej walki o coś nieustającego co próbuje od nas się oddalić a my w spojrzeniu piękna naszego potrafimy to budować na
nowo każdego dnia w zwyczajnym codziennym życiu. Kiedy mówisz do kogoś językiem dwojga będących ze sobą ludzi ty
wiesz jak bardzo chcesz sprawić aby ten język był przez was rozumiany. Nie ma w nim zawiści ani trwogi.
Tylko wzajemne ciągłe pożądanie bycia razem w zwyczajnym słowie, spojrzeniu, uśmiechu i zmianie podążającego czasu na
naszych twarzach.
