Strona 110 z 261

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 11:52
autor: Cygana
Andy ...👍👍👍 :lol: Gosiu myślę że dopadła Cię ta paskuda co mnie,mnie to tylko operacja ratowała. :cry: trzymajcie się zdrowo i cieplutko :serce:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 14:41
autor: malgorzatas
ANDY ...kłopoty to moja specjalność już się z tym urodziłam ;) :)
Cygano :kwiat: oby nie...może wystarczy prowadzić higieniczny tryb życia. ....i trochę się oszczędzać ...co u mnie jest prawie niewykonalne....chociaż myje się codziennie... ;)
Pozdrawiam Was z łóżeczka :?

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 14:45
autor: ANDY12345
Małgosiu każdy się z czymś urodził ;) :lol: , a reszta zależy od naszego szczęścia :o .

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 16:12
autor: BozenaMat
Na ratunek

Wiedziałam, że nasza kamienica jak przyjdzie co do czego, to stanie na wysokości zadania… baaa… potrafi nawet wspiąć się na wyżyny. Może i czasem z tych wyżyn niejeden spadnie na pycholek… ale wstanie, otrzepie się jak kot i… dalej że wspinać się ponownie, by wykonać zadanie.

Pewno zastanawiacie się co to za wspinaczka się nam przytrafiła? Otóż Gosia niebożątko zaniemogła… albo jak to nasza Jadzieńka mawia - zległa. Wlazło biduli cosik w krzyże i nijak się ruszyć. Leży sirotka, wstać ciężko, o jakiejś pracy to mowy nie ma. A tu rankiem po zakupy by pasowało śmignąć, a to obiad ugotować, te cztery kąty odkurzyć czy Czesiowi klatkę wysprzątać. I tak leży bidulka, nawet z jęczeniem słabo… sił nie ma… i tylko co jakiś czas słychać……. „ło laboga… ło ja biedna… a niech to dunder świśnie”.

No to skrzyknęliśmy się, by bidulkę ratować. Uradziliśmy co kto zrobi, by co nieco ulżyć cierpiącej.
I tak Florcia z rana śmignęła po bułeczki… za drożdżóweczkami to się Jej stać nie chciało. Ale dobre i to…. cósik do tej porannej kawy było.
Ja pognałam po leki, co to konował Gosi przepisał. Trochę mi zeszło, a bo to przy warzywniaku spotkałam Bożenkę z biblioteki i zagadałyśmy się o nowościach wydawniczych, później Feluś (ten mój pupilek na wózku) zdybał mnie i zaczął opowieści, co to mu się dziś śniło… a chłopak ma fantazję, oj ma. I tak zeszło mi do obiadu. Gosia już prawie że wyła z bólu, mnie dopadły wyrzuty sumienia, że pogawędki przedłożyłam nad zdrowie bidulki… ale jakby nie było zadanie wykonałam.
Andrzejek przytachał słój kapusty kiszonej. Miał być pyszny kapuśniak na obiad, ale… akurat wlazł Marianek, później Boguś, przytuptała Gienia z Cyganą i zaczęło się kosztowanie… czy aby ta kapusta dobra i na zupinę się nada. Fakt… dobra była, ale przekonaliśmy się o tym, jak już dno słoika żeśmy ujrzeli. Kapuśniak poszedł się bujać… co tu na obiad wymyśleć? Uratowała nas Zosieńka. Przyniosła gar jarzynówki. Ło matuś… czego to tam nie było… chyba wszelkie warzywka jakie tylko udało się Jej kupić na targu wciepała do gara… a i sporych rozmiarów żeberko tam pływało. Bogato było, oj bogato… będzie se Gosia miała na parę dni. No chyba, że Marianek zostanie…. a już cosik mamrocze, że on się przekimie na fotelu, co by doglądać Czesia. Ja tu nic nie chcę prorokować…. bo prorok ze mnie to jak z koziej d….. trąba……. ale ani chybi chłopina zasmakował w jarzynówce. Tak mi się widzi, że jutro to znów trza będzie Gosi jakąś zupinę podrzucić. Jadzieńka chyba kura dziś na bazarku kupiła, to rosołek się szykuje… się weźmie z litra dla bidulki… co jak co, ale Jadzieńka złaknionego poratuje. Przecie nawet radyjko co rusz czynić to nakazuje.
No to dziś Gosia nakarmiona… lekami nafaszerowana… towarzystwo jako takie ma… wprawdzie to nie Wersal, ale w tej chorobie ujdzie…… A jutro się obaczy co dalej…… będzie dobrze……. No musi być.
Jak to mawiają……. „w kupie siła i moc” :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 16:29
autor: malgorzatas
Przy takim zaangażowaniu i wsparciu wszystkich mieszkańców Bagatelki.....czas choroby będzie krótszy i zdrowie wróci bardzo szybko...Wszystkim i każdemu z osobna dziękuję... :serce: :D
Bożenko :kwiat: Ty wiesz jak poprawić humor... :serce: nikt z nas nie zostaje sam jak ma problemy.....Damy razem radę :kwiat: :kwiat:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 09 sty 2019 17:08
autor: Cygana
Gosiu jak tu się oszczędzać ....wbrew to mojej naturze :lol: ale jednego się nauczyłam,ćwiczyć ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć -ważniejsze od .... ;) wiem jak boli to się nie da ....z takim wsparciem :serce:
Bozenko masz rację,ślicznie to ujełas :serce:

„w kupie siła i moc” :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 10 sty 2019 06:13
autor: ANDY12345
Witam Was, trzeba wyręczyć dozorcę bo znowu posypało śniegiem a dojść do sklepu czy na zabiegi trzeba.
A czy bułeczki cynamonowe będą Wam odpowiadały do porannej kawki ?............ będą musiały bo drożdżówek jeszcze nie było. Zostawiłem na klamce u Florci to będziecie mogły porozmawiać przy kawce.
I coś na poranne wstawanie :D . Miłego dnia i słoneczka życzę :o
https://youtu.be/gVUN-D09jls

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 10 sty 2019 06:47
autor: forumowicz
Dzień dobry. Jak kupa to kupa - u nas szczęścia. Andy dzięki zaniosę. Wróciłam wczoraj ciut późno ale jeszcze barszczyk biały zrobiłam. Kiełbaskami dołożymy i mniam.
A i maść którą kiedyś z wojaży od mądrego człowieka zwiozłam krzyż bidulce posmaruję.
Teraz lecę ....zasypało a do pracy daaaaaaleko. Buziaka zostawiam.

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 10 sty 2019 08:52
autor: GIENIA
Witajcie Kochani :D

Dopadły mnie wyrzuty sumienia z powodu tej kapusty :cry: , ale postarałam się i przyrządziłam dla Gosieńki [ obrazek zewnętrzny ]... smacznego :serce:
A to Ali prosił , aby przekazać .[ obrazek zewnętrzny ] Doszły Go słuchy , że macocha jest w Szczecinie i znowu bidulek siedzi w pokoju z zasuniętymi w oknach roletami :shock:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 10 sty 2019 09:19
autor: Cygana
Dzień Dobry :D rane ptaszki a to do pracy lub na rehabilitację pofruneły , tylko ostrożnie żeby jak Gosia w wyrku nie wylądowały . :cry: Andy dziękuję za bułeczki takich jeszcze nie jadłam i tej piosenki też nie słyszałam.Przyznam się że ja jeszcze się wyleguje ,korzystam z ostatnich dni beztroski.Mój Boże sniadanie do łóżka.... :roll: Ja tu się wyleguje a Florcia krzyż biedulce już wysmarowała ....I popedziła .Gienia pyszności upichciła ,to ja spróbuję po troszeczku i pomalutku z Gosienka naszą pocwiczyc,bo i wiedza i doświadczenie me ogromne w tej kwesti :oops:

Dobrego dnia kochani :serce: