Zestawienie typów, co też stało się z telefonem Marianka:
ANDY
1. Marianek sprzedał telefon, by mieć na bilet powrotny do domu.
2. Marianek pokićkał pi i zablokowało tel.
3. Włożył tel. do kieszeni i siadając uszkodził go (135 kg podziałało jak prasa hydrauliczna)
4. W najgorszym wypadku ukradli
5. Jak WC to i prysznic, umywalka ? no chyba nie ukąpał się z nim
6. A w tym Zdroju była muszla......... koncertowa tylko tam nie ma wody. WODA JEST TYLKO W FONTANNIE
7. Jeszcze jest pijalnia zdrojowa albo na odwrót
Małgosia
1. Marianek zgubił karteczkę z wytycznymi jak ładować telefon.
2. Wpadł mu telefon do WC
3. Albo wyprał telefon razem z portkami
4. Telefon wypadł Mariankowi do WC w trakcie jazdy pociągu
Florka
1. Mariankowi ukradziono telefon
Cygana
1. Myślę że utopił telefon w fontannie (gdy wydzwaniała owa Pani ,która podzieliła się z Mariankiem kaszanką
2. Zgubił telefon feralnej nocy gdy się dobijał do sanatorium
Zdar-ek1
1. Marianek zastawił telefon w recepcji sanatorium, jako zapłatę
A teraz nagroda dla…….. no właśnie.
Małgosia pierwsza odgadła, że telefon Marianka wpadł do wody. Wprawdzie było to WC, ale woda to woda. Natomiast
ANDY był najbliżej, bo jako pierwszy wspomniał o fontannie. A to tam przy niej kaczuszki pływały, tam Marianek sobie przysiadł i to tam - do tej rzeczki, gdzie jest fontanna wpadł Mu telefon.
Cygana też wspomniała o fontannie I miałam wielki problem, co z nagrodą. Więc po naradzie z Mariankiem i Bożenką wspólnie doszliśmy do wniosku, że
Małgosia dostanie w nagrodę pacynkę, a Marianek od siebie podaruje
ANDY’emu swój ulubiony chmielowy napój, zaś ja od siebie dołożę dla
Cygany bukiecik tulipanków.. Zawsze widziałam, że chłopak ma gest… czyż nie?? Tak chyba będzie sprawiedliwie?
I wyjaśnię. Bożenka znalazła pacynkę, jak sobie leżała (oczywiście pacynka, a nie Bożenka) pod ławką, która stała pod oknami stołówki. Pewno któryś z kolegów Marianka wyrzucił ją z pokoju, Bożenka znalazła, wyprała ją i zabrała do Szczecina. I oto stała się nagrodą.
Zwycięzcom bardzo, bardzo gratuluję i……… dziękuję za fajną zabawę.
I jeszcze jest jeden mały prezencik. Jureczek nas dziś odwiedził i jak dowiedział się, że w naszej kamienicy mieszka Pani
Florcia, która dotychczas jakoś tak stała z boku, nie brała udziału w życiu owej kamienicy, poleciał do kwiaciarni i szarpnął się na wiecheć kwiecia, co by należycie powitać
Florcię w naszym gronie. A nie mówiłam, że chłopaki z naszej kamienicy mają gest?
I jeszcze coś. Jak Jureczek leciał w tym kwieciem, to pół kamienicy się zbiegło, zastanawiając się cóż to chłopina wymyślił. Najpierw sądzili, że zapałał do mnie niewysłowionym uczuciem, ale szybko rozwiałam Ich durne podejrzenia. Po wysłuchaniu relacji, że zorganizowałam konkurs do przygody Marianka, tak byli tym zachwyceni, że też postanowili włączyć się w uhonorowanie wszystkich, co nas odwiedzili i zaznajomili się z naszą kamienicą. Jasieniek w te pędy poleciał od drzwi do drzwi z kapeluszem w ręku i uzbierał (z wielkim trudem, ale jednak) na kilo kaszanki, co by choć tym marnym poczęstunkiem podziękować wszystkim za odwiedziny. Tak więc
Małgosiu, Cygano, ANDY, Zdar_ku… częstujcie się.
Florkę jako mieszkankę nie muszę zapraszać. Przyszła ze swoim składanym krzesełkiem i się już rozsiadła między Mariankiem, a Zosieńką.
Nagrody:
