Strona 12 z 32

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 06 mar 2023 06:56
autor: Czarodziej
zaciekawiony, zafascynowany tym zjawiskiem i wydarzeniem, po powrocie do domu, zaraz zrobiłem sobie takie same "druty'... 8-)
pochodziłem sobie po swojej posesji i....kuźwa, SZOK!!! druty pokazały mi w moich rękach, wszystko co jest u mnie w ziemi , a o czym wiem , że jest...przebieg kanalizacji, podłączenie wody , kabel z prądem i rurociąg na ulicy...CUDA, CUDA, CUDA :shock: :shock: :shock:

MYŚLĘ SOBIE JA PIERDZIELĘ...ale zaraz, zaraz...drugi we mnie , ten bardziej analityczny, " no przecież to zwykła sugestia.. przecież, wiesz gdzie co jest, znasz przebieg i położenie .." no tak.... :(
ale mam pomysł...biegiem do sąsiadki na przeciwko i ....powiedziałem jej, że pokaże jej przebieg zakopanych mediów a ona powie czy mam rację i....pokazałem... :serce: wszystko prawidłowo, pokazałem dokładnie tyle miejsc ile ona znała, plus jedno więcej... :shock: i ...zacząłem, rozmyślać, co tam może być...skoro " druty' też tam, tak się kręcą... w wieku blisko 40lat dowiedziałem się, że " istnieje magia" :lol: :lol: :lol: no i tak właśnie to w tej chwili , DZISIAJ definiuję...
Na początku był CHAOS.. :serce:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 06 mar 2023 07:13
autor: Czarodziej
GIENIA pisze: 22 lut 2023 12:34 Czarodzieju , a jakiś inny przykład :?:

Przyznam , że gdy po raz pierwszy poruszyłeś ten temat , bardzo mnie to zainteresowało , a to dlatego , ze czasami zdarza mi się mieć sytuacje , których nie da się wytłumaczyć ani logicznie , ani naukowo . A zdarzają się ... z przyjemnością poczytałabym na czym polega to u Ciebie :)
a teraz? czy Gieniu zaciekawiłem..bo myślę, że im dalej , to opisze większe ' herezje" ;)

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 06 mar 2023 09:58
autor: GIENIA
Czytam ... :)

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 10 mar 2023 07:24
autor: Czarodziej
...po Świeradowie, gdzieś tak z 3 miesiące utrzymywał się cudowny stan mojego zdrowia, nic mnie nie bolało.. :shock:
byłem w szoku , że takie zabiegi sanatoryjne mogą, aż tak pomagać...niestety, potem zaczęło się....prawie przez rok zmagałem się z bezsennością, ogromnym bólem , ogólnie jak na 40 kilku latka bylem w okropnym stanie fizycznym i psychicznym...żęby spać przez chwilę i nie czuć bólu ,łykałem ogromne ilości tabletek, łącznie z najsilniejszymi, stosowanymi przez chorych na nowotwory...ból, ból, ból.. z utęsknieniem czekałem na przydział do kolejnego sanatorium...skierowanie dostałem do Cieplic :D , na zdjęciach tego ośrodka widziałem przepych :shock: :lol: , sama stal nierdzewna, marmury???, baaardzo nowoczesne i super wyglądające pomieszczenia, jakby to był wysokiej klasy hotel... :D bylem załamany, ponieważ w tym terminie realizowałem potężną inwestycję, którą musiałem zakończyć (kary umowne), w dodatku stan moich finansów nie był najlepszy, a ta robota mogła mnie ustawić na jakiś czas... :roll: nie będę pisał jak to zrobiłem, ;) , ale udało się :mrgreen: NFZ przychylił się do mojej prośby i..przydzielił mi w późniejszym terminie Polańczyk, " Solinkę " ....żal mi było tych luksusów z Cieplic...z drugiej strony, nigdy nie bylem w tym rejonie, a zawsze gdzieś marzyłem podświadomie o Bieszczadach...pomyślałem , jakoś to będzie...wtedy, nie zdawałem sobie sprawy (wiem to w tej chwili), jak bardzo ta eskapada zmieni moje życie, moje postrzeganie świata, po prostu...zostanę drugą, inna wersją samego siebie... :roll: :shock: :lol:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 10 mar 2023 23:00
autor: Kleinehexe
Czarodzieju, teraz zaciekawiłeś mnie jeszcze bardziej, bo dostrzegam pewne analogie do mojego procesu przebudzenia i stawania się inną wersją siebie. :) Ten proces rozpoczął się u mnie również  po czterdziestce, od choroby, a właściwie chorób, które moim zdaniem wynikały jedna z drugiej. Chociaż za nic nie chciałabym wrócić do tamtego momentu mojego życia, to jestem wdzięczna, że mi się to przytrafiło, bo ta skądinąd nieprzyjemna sytuacja, stała się bodźcem do przemian. Pobyt w sanatorium również odegrał, może nie najważniejszą, ale istotną rolę w całym procesie, który nadal trwa, teraz już uświadomiony, ale wówczas nie bardzo wiedziałam co się ze mną dzieje. :o :shock: , co zupełnie mi nie przeszkadzało, a jedynie zaskakiwało. Nie było u mnie takich zjawisk, nazwijmy je paranormalnymi, jak u Ciebie, ale zmiany były zauważalne dla mnie i mojego otoczenia. Ciekawi mnie dokąd ta droga mnie zawiedzie...

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 11 mar 2023 20:24
autor: Arker
Oby nie na manowce :lol: :lol: :kwiat:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 11 mar 2023 21:02
autor: Kleinehexe
"W tych z nas, którzy lubią się szwendać z plecakiem na grzbiecie, bez konkretnego celu i z potrzeby serca, MANOWCE budzą raczej pozytywne skojarzenia, bo MANOWCE to dzisiaj ‘bezdroża’ albo ‘wertepy’. Dawnym Polakom jednak MANOWCE zdecydowanie źle się kojarzyły (...)
Zuzanna Kwapińska
Narodowe Centrum Kultury

Widzę, że zaliczasz się do tych dawnych Polaków 8-) , dla których MANOWCE są czymś strasznym. Dla mnie nie ma lepszej drogi niż nieprzetarte szlaki, uwielbiam bezdroża i nie raz po nich błądziłam, także Twoje obawy są płonne. Miłe to jednak, że się tak o mnie troszczysz. :D :serce:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 13 mar 2023 06:02
autor: Czarodziej
Kleinehexe pisze: 10 mar 2023 23:00 Czarodzieju, teraz zaciekawiłeś mnie jeszcze bardziej, bo dostrzegam pewne analogie do mojego procesu przebudzenia i stawania się inną wersją siebie. :) Ten proces rozpoczął się u mnie również  po czterdziestce, od choroby, a właściwie chorób, które moim zdaniem wynikały jedna z drugiej. Chociaż za nic nie chciałabym wrócić do tamtego momentu mojego życia, to jestem wdzięczna, że mi się to przytrafiło, bo ta skądinąd nieprzyjemna sytuacja, stała się bodźcem do przemian. Pobyt w sanatorium również odegrał, może nie najważniejszą, ale istotną rolę w całym procesie, który nadal trwa, teraz już uświadomiony, ale wówczas nie bardzo wiedziałam co się ze mną dzieje. :o :shock: , co zupełnie mi nie przeszkadzało, a jedynie zaskakiwało. Nie było u mnie takich zjawisk, nazwijmy je paranormalnymi, jak u Ciebie, ale zmiany były zauważalne dla mnie i mojego otoczenia. Ciekawi mnie dokąd ta droga mnie zawiedzie...

heh, jakbym czytał siebie... ;) trochę mnie smuci , że nie jestem , aż tak inny :shock: ;) :D jak myślałem....ale z drugiej strony, cieszę się , wiedząc , że ktoś ma w życiu podobnie i....próbuje to rozkminić :serce:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 13 mar 2023 06:31
autor: Czarodziej
Kleinehexe pisze: 11 mar 2023 21:02 "W tych z nas, którzy lubią się szwendać z plecakiem na grzbiecie, bez konkretnego celu i z potrzeby serca, MANOWCE budzą raczej pozytywne skojarzenia, bo MANOWCE to dzisiaj ‘bezdroża’ albo ‘wertepy’. Dawnym Polakom jednak MANOWCE zdecydowanie źle się kojarzyły (...)
Zuzanna Kwapińska
Narodowe Centrum Kultury

Widzę, że zaliczasz się do tych dawnych Polaków 8-) , dla których MANOWCE są czymś strasznym. Dla mnie nie ma lepszej drogi niż nieprzetarte szlaki, uwielbiam bezdroża i nie raz po nich błądziłam, także Twoje obawy są płonne. Miłe to jednak, że się tak o mnie troszczysz. :D :serce:
od dziecka coś ciągnęło mnie w miejsca dziwne, tajemnicze, nieodwiedzane, nieoczywiste....podobno do 6 roku życia byłem skryty i małomówny :lol: :lol: :lol: , wyrywałem się z wrzaskiem wszelkiego rodzaju ciociom, chcącym mnie ściskać i całować.. :o z czasem wszystko (oprócz tych cioci..) diametralnie się zmieniło...mordka mi się nie zamyka...miejsc dziwnych i nieoczywistych -sam poszukuję, do tego doszła ADRENALINA, której widać potrzebowałem, robiąc w pracy różne dziwne i niebezpieczne rzeczy, nie dla oklasków, lecz dla potrzeby zrobienia tego...i to że , jestem, jestem w jednym kawałku....i żyję, też ma ogromny wpływ na moje postrzeganie świata, w sposób którego niestety na tym etapie , my jako LUDZIE , nie jesteśmy w stanie zmierzyć, opisać i udowodnić...wiem, że jest coś więcej...nie ma przypadku...albo.... :D mam wyjątkowo sprawnego ANIOŁA STRÓŻA 8-) :serce: bo jak inaczej wytłumaczyć..bezgraniczne głupoty , szalone sytuacje z których wychodziłem bez najmniejszego zadrapania, których obecni obserwatorzy też nie mogli zrozumieć nie mówiąc o wytłumaczeniu w logiczny , naukowy sposób... :serce:
Przez całe swoje dotychczasowe życie zawsze ( nawet , niby przypadkiem..) znajdowałem się na obrzeżach a reszta szła drogą jasną i prostą... ;)
Mnie też ciągnie na MANOWCE.. nadal i coraz mocniej...i u mnie nastąpiło przewartościowanie tego co do tej pory było ważne, zaistniała zmiana - pod wpływem tego co mnie spotykało, spotyka nadal...jestem jak Ty zaskakiwany....tym wszystkim...no bo do cholery w szkołach uczą innej wiedzy..innej fizyki, chemii... :shock: :shock: :shock:

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

: 13 mar 2023 07:01
autor: Czarodziej
...wrócę do opowieści...może, ktoś z czytających tym razem coś skojarzy..potwierdzi, zaprzeczy... ;) :roll:

3.Polańczyk

po długiej podróży z parogodzinnym ,rannym oczekiwaniem na dworcu w Sanoku, dotarłem do Polańczyka...cudowne powietrze, widoki...byłem och i ach.. w Solince dostałem miejsce w pokoju 3 plus 1 z widokiem na Jezioro Solińskie, w jedynce(studio) był pan z Warszawy (chyba Jacek...), na emeryturze, ale całkiem sprawny i wysportowany :) , za współlokatorów miałem ratownika górniczego z Cieszyna (Wojtek ok 30kilka lat) i instruktora harcerskiego, pracującego z młodzieżą pana z Kraśnika (Rysiek) z 10 lat starszego ode mnie...już pierwszego dnia stałem się atrakcją, bo wszyscy przychodzili oglądać moją " ogromną" walizę :lol: :lol: i pytać, co ja tam mam???? :?: :?: w większości były to panie, zdziwione faktem, że facet może mieć większy "majdan' od nich :lol: :lol: :lol: byłem drugi w pokoju, standardowo :lol: :lol: :lol: wyjąłem moje druty i sprawdziłem łóżka, wybierając odpowiednie :lol: :lol: :lol: czym znowu wzbudziłem sensację, na razie u Ryśka... ;) Wojtek dotarł jako ostatni, mimo różnic wieku, pochodzenia z różnych środowisk i różnych zainteresowań (jak się później okazało), szybko się zakumplowaliśmy i zaczęliśmy ZGODNIE nadawać na wspólnych falach :serce:
wieczorem trafiliśmy, wcześniej trafieni ;) przywitalnymi trunkami, gdzieś do lokalu w kierunku w prawo , na dół od Solinki, wesołą zgrają , towarzystwem mieszanym, tam grała muzyka i alko lał się strumieniami...