Jestem...ale potwornie zmęczona, że nie mam siły na nic.

W pracy zostałam sama...moja pracownica drugi tydzień na L4, nie wiem kiedy wróci..a u mnie to zwykle tak jest, że wtedy gdy zostaję sama, to nie wiem w co ręce włożyć. Ostatni tydzień...to moje pierwsze śniadanie jadłam ok.12-13. Piszecie o porządkach świątecznych, sprzątnęłam tyle o ile. We wtorek miałam gości, więc poprzedni tydzień poszalałam. Dzisiaj..chwilkę temu umyłam okno w kuchni. Ze smakołykami też nie szaleję, bo mój menuś jeszcze na dietce..a do tego 3.04.br. idzie do szpitala będzie miał kolejną operację, więc też nie chce się objadać. Momentami, gdy padam z nóg...najchętniej spakowałabym walizeczkę i wyjechała gdzieś odpocząć.

Niestety ten rok...nie będzie obfitował w wyjazdy. Może trochę nad morze do rodziny, no i może we wrześniu na jakiś pelnoplatny turnus. Ale zobaczę, jak wszystko się po układa. W ostateczności jest jeszcze działka, na której też odpoczywam....gdy nie szaleję na rabatkach.

W ogóle, to czekam z utęsknieniem na wiosnę..może wówczas dostanę jakiegoś "kopa" i nastój mi się poprawi. Buziaki dla wszystkich Grudniowych Laseczek.
