Posiadaczką kawałka ziemi jestem od niedawna i jestem na początku drogi przygody z ogrodnictwem, więc nie mam za bardzo czym się pochwalić w tym temacie, ale mimo to coś tu skrobnę.
W tej chwili się dokształcam w temacie permakultury, bo tylko naturalny ogród i naturalne produkty mnie interesują. W tej chwili trwa powolny proces przygotowania gleby pod uprawę, bez przekopywania. Może i kogoś z Was to zainteresuje, dlatego polecam obejrzeć rozmowę z panią Małgosią Lorenz pt. Permakultura, czyli uprawa ogródka wg Praw Natury.
https://youtu.be/QJD6Fn9vyGs
Jedno co osobiście sprawdziłam z tej filozofii, to wiedza na temat trawnika. Cięcie trawy rzadziej niż to jest powszechnie przyjęte, nie traktowanie innych roślin na trawniku, niż sama trawa, jako chwasty, dostrzeżenie piękna w bioróżnorodności (to jest naturalne), owocuje tym, że choć mieszkam w najsuchszym regionie Polski, przez całe lato moja trawka była zielona, choć nie podlewana. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób taki trawnik jest nie do przyjęcia, ale dla mnie jest on piękny, naturalny, ciekawy, bo upstrzony różnymi roślinkami, mało tego, dający korzyści w postaci naturalnych leków. Na części obszaru mam łąkę kwietną, jeszcze skromną, jeśli chodzi o wielość gatunków kwiatów, bo nie korzystałam z żadnych gotowych mieszanek nasion, tyko pozwoliłam naturze zrobić swoje, ale już pierwsze małe zbiory ziół były.
