Też mi brakuje czasu, aby gotować codziennie, ale to robię, bo po pierwsze nie mogę, a właściwie to nie chcę

jednego dnia poświęcić na stanie przy garach, bo potrzebuję niedzieli na reset, a i tak jej część mija na obowiązkach,

po drugie jednak co świeże, to świeże, a po trzecie, to chyba bym nie upchnęła w zamrażalce tyle, by na tydzień starczyło

i było urozmaicone. Mrożę tylko wtedy, żeby coś się nie zmarnowało. Jak po ostatniej imprezie.
Piżmowa jest mała, ale jedna jest w sam raz jak dla mnie, a 5 to już hurt.
Ale każdy organizuje sobie tak życie, by jemu było wygodnie, a nie tylko dla innych, więc działaj tak jak lubisz.
Miłej niedzieli,

a zapowiada się pięknie.
I nie zamierzam dziś kolacji pichcić, tylko pójdę na łatwiznę, czyli na włoszczyznę.
