Widziałam nas we śnie,na naszej ławeczce wśród lip.
Tą dróżką obok usłaną jesiennymi kasztanami, spacerował samotny jeż,bez swojej zyciowej wybranki.
Czasami przycupnął ,jakiś taki zdziwiony patrzył na nas małymi oczkami,jakby nam czegoś zazdrościł .
Naszej jesiennej miłości, może .
Obok wiewiórka zajęta swoim obiadem zamkniętym w twardej skorupie
Zdawała się zniecierpliwiona prosić ,niech się ten mój obiad wreszcie rozłupie .
A gdzieś za nami szum jesieni delikatnej ,subtelnie odchodzącej.
W długiej sukni ,brązem ,czerwienią malowanej ,nadzieję jeszcze w nas budzącej.
Widziałam nas we śnie nocy dzisiejszej ,wtulonych w siebie ,zakochanych,spragnionych swojego dotyku,dojrzałego naszego erotyku.
Widziałam nas we śnie na naszej ławeczce wśród jesionów ,w naszym parku nadziei .....
Lecz to był tylko sen ,cudowny sen kochanie .
Tylko jesienna aleja w naszym parku marzeń niespełnionych ,będzie ta sama na wieki pozostanie.
Z mojej szufladki.