Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19787
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19787
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6394
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
ANDY............ Ty lepiej po tym cmentarzu nie ganiaj... jeszcze Cię strach przeleci ........
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Pierwsze co zrobiłam to odwiedziłam Kamienicę...a tu taka niespodzianka...Bożenko dziękuję za pacynkę...piękny prezent dostałam
Wszystkich którzy się razem bawili serdecznie pozdrawiam ..może Florka i Bożenka coś znowu napiszą...z podziękowaniami zasyłam
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6394
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Fajnie było się bawić........ może znów kiedyś coś wymyślę, albo Florcia wpadnie na jakiś pomysł. Jej tekst to rewelacja... ileż to z sanatoryjnego życia Marianka wyjaśnił
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6394
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Miłego dnia
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6394
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Po wczorajszej imprezie, tej co to świętowaliśmy odgadnięcie zagadki, co stało się z telefonem Marianka, zapanowała jakaś niespotykana dotąd w naszej kamienicy euforia. Rzec można… wszyscy jakoś tacy odmienieni, nikt nie siedział w swych czterech ścianach, tylko tu i nazad ganiali po schodach. Pieprzu się najedli czy napili zajzajeru czy co? O 11 trzaskania drzwiami miałam już dość. Książka jakoś mi nie podchodziła, nie mogłam załapać czy to on ją czy ona jego tą siekierą… a może to był ktoś inny i ona tylko napatoczyła się na denata? Mało zajmujące… postanowiłam i ja wyjść na klatkę schodową i zobaczyć, co też było przyczyną tego ruchu w kamienicy.
W czym byłam, a że jakoś słabo grzali (pewno znów dozorca przysnął i nie zaszuflował do paleniska) więc wyszłam w tym, co miałam na sobie. A miałam piękny, różowy, włochaty sweterek, na wierzch narzuciłam fioletową chustę… miałam gdzieś, że wyglądam jak te przebierańce chodzące z turoniem. Ciekawość mnie zżerała, już dawno takiego ruchu u nas nie było. Tak więc wychodzę i prawie że zderzyłam się z Jureczkiem. Hymmmm…. Czyżby znów pomieszkiwał u naszego Marianka? Ale chyba nie. Boguś od dłuższego czasu tam się zadomowił i dwa chłopa na skromniutkie M2 to i tak za wiele. Dodatkowy Jureczek, to już tłok jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Niby 2 pomieszczenia, ale… trzeba brać pod uwagę, że Marianek pomieszkiwał z całym swym dobytkiem, a było tego niemało. Wszelaki złom i bardzo przydatne (wedle Niego) rzeczy składowane były w mieszkaniu. Wprawdzie Mariankowi przysługiwał garaż i oczywiście go miał, ale jak 3 lata temu wynajął go pewnemu studentowi, to do dziś nie może go odzyskać. Co oni nie robili… włącznie z próbą włamania się do garażu. Nic to nie dało. Młodzież teraz jakoś taka sprytna, jakieś tam zamki pozakładali (takie, że nawet Józio, ten co to kiedyś siedział we Wronkach za włamanie się do sejfu w warzywniaku - razem z naszym Bogusiem)… i on sobie nie poradził. Student wprawdzie płacić za garaż płacił więc Marianek tak niezbyt ochoczo brał się, by znów przejąć garaż. Miejsca na rupiecie potrzebował, ale za wynajem garażu zawsze jakiś grosz do kieszeni wpadł… a w dobie mało intratnego interesu z puszek czy makulatury, był jak znalazł.
Tak więc widząc Jureczka zrobiłam wytrzeszcz oczu i ciekawie pytam:
- A Ty Jureczku to co tu robisz? Znów mamy jakąś imprezkę??
Jureczek tak jakoś dziwnie na mnie popatrzył, krwisty rumieniec wykwitł na Jego licu i chrząkając… jąkając się … wydukał:
- A bo to ja z Florcią (o cholera, już są na Ty)… doprowadzamy Jej mieszkanie do wprawdzie nie pierwszej, ale świetności.
Zamurowało mnie, nie zdążyłam nic powiedzieć, a tymczasem Jureczek truchcikiem pomknął na dół. Za chwilę człap, człap… lezie sirota do góry, taszcząc drabinę. Poczłapałam za Nim, a co? Ciekawość mnie wzięła, pozioram, co się dzieje.
Doczłapaliśmy na 3 piętro… nawet pukania do drzwi nie było, Jureczek pakuje się do mieszkania Pani Florci, jak do własnego mieszkanka i… co za piękny widok. Sąsiadka w ślicznej kwiecistej sukieneczce (no to niesprawiedliwe, że inni mogą wyglądać jakby dopiero wyszli z salonu piękności, a ja taka poczochrana, w ciut za wielkim różowym sweterku… ech…) siedzi sobie pod plakacikiem Led Zeppelin i popija z miśnieńskiej (sprawdziłam później, takowa była) filiżanki kawusię. Jak się dowiedziałam później, filiżanka naprawdę była markowa, odziedziczona po prababci, co to (prababcia) dostała cała zastawę, gdy jaśnie państwo wynajęli u prababci wóz, gdy trza było w tę pędy zwiewać przed burżujami. Jako że od tego czasu minął prawie wiek, z zastawy ostała się ino ta jedna filiżaneczka, w całkiem dobrym stanie. Spodeczek tu i ówdzie miał wyszczerbienia, ale co się dziwić. Ząb czasu ponadgryzał.
Florcia zaprosiła mnie na kanapkę… kawkę dostałam, wprawdzie już nie w miśnieńskiej porcelanie, ale filiżaneczka była niczego sobie. Wyglądała mi jak ze ślubnej zastawy matuli Florci więc dostąpiłam nie lada zaszczytu. No i co się okazało. Wczoraj gadka gadka i Jureczek zadeklarował się, że usunie tę wstrętną plamę w rogu pokoju, co to straszy od czasu, kiedy to Florci sąsiedzi (Ci z góry) urządzili w mieszkaniu wczasy All inclusive. Jureczka lubię, nawet bardzo, Florcia wydaje się osóbką przemiłą, baaa… powiem więcej… jest chyba ulepiona z tej samej gliny co i ja… znaczy się poczucie humoru ma, nieobce jest Jej współczucie do wszelakich pokrzywdzonych przez los kaczuszek czy to fauny czy homo sapiens… Analizując te Florcine cechy doszłam do wniosku, znaczy się jak nic pasują do siebie… ma się rozumieć, że Florcia z Jureczkiem. Co z tego będzie? A no zobaczymy, a czasu mają sporo, bo Jureczek z pewnością przyłoży się do odnowienia mieszkania Florci, a że talent malarski ma (onegdaj tak pięknie podmalował oko Marianka, że pół dzielnicy nadziwić się nie mogło), to śmiem sądzić, że jak Jureczek ukończy swe dzieło, mieszkanie Florci zadziwi niejednego.
Aż zacieram rączki… bo widząc te ślipka Jureczka zerkające na wdzięcznie siedzącą Florcię na owej z deczka zdezelowanej kanapie… oj szykuje się nam w kamienicy romansik… szykuje.
A tym czasem siedziałyśmy sobie z Florcią na owej kanapie, z gracją popijałyśmy kawuśkę i patrzyłyśmy jak Jureczek szczebelek po szczebelku pnie się w górę na tej chyboczącej drabince………………..
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
