Darku
są dwie szkoły jazdy dot cięcia róż .
Wiosna -wtedy widzisz odrosty ,żywe zielone zostawiasz ,
zdrewniałe zmarzniętę wycinasz i jest super .
Jest też cięcie jesienne ,teraz ,by do pierwszych mrozów
zabliźniły się cięcia i by zdążyły zdrewnieć.
I takie i takie ma swoje plusy i minusy ,ale jedne i drugie terminy
są prawidłowe .
Jeśli masz zdrowe zostaw je do wiosny ,zetniesz wiosną .
Róż pnących przez pierwsze 3 kolejne lata od posadzenia nie tnie się
,lecz wycina się tak samo zdrewniałe ,czy przymarznięte łodygi .
Inne można skracać nawet przy ziemi ,trzeba tylko czytać ,które gatunki .
Kopczyki mile widziane ,wszak chronią przed zmarznięciem
od korzenia.Kopczyki do ok 25 -30 cm wysokości ,z ziemi .
I pomyśleć że do 2016 nie miałam zielonego pojęcia o żadnych roślinach .
A że róże to moja miłość❤❤ i brzozy ,to uczyłam się szybko
PS kiedyś obejrzałam filmik cięcia jesiennego ,tylko szkółkarz ciąl we wrześniu ,a ja w listopadzie
ścięlam 90 parę krzewów ,a następnego dnia był potworny mróz .
Byla rozpacz i akcja ,owijania wszystkich agro i czekanie do wiosny żyją czy nie ,PRZEŻYŁY, ale uuuuuffff nikomu takich przeżyć nie polecam .


