Re: Szalona Paczka
: 10 sty 2023 13:13
Gieniu
spróbuję się troszkę pomądrzyć i odpowiedzieć na twoje pytanie "Kiedy jest najwięcej jodu?"
No cóż, dziś to jest trudne pytanie. Kiedyś gdy pogoda była normalna to mieliśmy sztormy na przełomie listopada i grudnia oraz w kwietniu, choć w kwietniu słabsze one były. W tym czasie (w czasie sztormu) woda morska jest rozrywana przez wiatr i uwalnia do powietrza jod zawarty w morskiej soli.
Ostatni listopad był na tyle ciepły że na plaży co niektórzy opalali się więc i o jodzie nie ma co marzyć. Zimową porą, ze względu na cięższą i gęściejszą wodę morską, woda morska jest przy dnie a na niej jest woda słodka która jest lżejsza ale nie pozwala jodowi wyjść na powierzchnię. Latem można liczyć na troszkę więcej jodu ale to tylko tyle co kot napłakał. Woda się nagrzewa i zaczyna krążyć między dnem a powierzchnią. W tym czasie można liczyć na troszkę jodu. Nasuwa się pytanie: "skąd wiemy że jest jod?" To proste, latem wody z głębin morza wypływają na powierzchnię a dowodem na to jest np. gorący, upalny dzień a woda na plaży jest lodowata. Jest lodowata bo jest z głębin a ciepła z plaży jest zabierana w głąb morza.
I kolejne pytanie :"skąd słodki lód na morzu?" Jak wiecie Bałtyk jest raczej małym morzem, zamkniętym i polodowcowym. Choć co 7 do 10 lat woda w Bałtyku jest wymieniana przez słony ocean to jest on zlewiskiem dużej ilości wody słodkiej z rzek. Woda słodka jako że jest lżejsza od słonej jest na powierzchni i gdy tylko przyjdą mrozy to zamarza już w 0 st. C. Woda czy to słona czy słodka w temperaturze +4 st. C ma największą gęstość a przez to i ciężar. Woda słona jako że cięższa idzie na dno a woda słodka ją pokrywa i dzięki temu zimą o jadzie można tylko pomarzyć.
Ot i cała filozofia.

No cóż, dziś to jest trudne pytanie. Kiedyś gdy pogoda była normalna to mieliśmy sztormy na przełomie listopada i grudnia oraz w kwietniu, choć w kwietniu słabsze one były. W tym czasie (w czasie sztormu) woda morska jest rozrywana przez wiatr i uwalnia do powietrza jod zawarty w morskiej soli.
Ostatni listopad był na tyle ciepły że na plaży co niektórzy opalali się więc i o jodzie nie ma co marzyć. Zimową porą, ze względu na cięższą i gęściejszą wodę morską, woda morska jest przy dnie a na niej jest woda słodka która jest lżejsza ale nie pozwala jodowi wyjść na powierzchnię. Latem można liczyć na troszkę więcej jodu ale to tylko tyle co kot napłakał. Woda się nagrzewa i zaczyna krążyć między dnem a powierzchnią. W tym czasie można liczyć na troszkę jodu. Nasuwa się pytanie: "skąd wiemy że jest jod?" To proste, latem wody z głębin morza wypływają na powierzchnię a dowodem na to jest np. gorący, upalny dzień a woda na plaży jest lodowata. Jest lodowata bo jest z głębin a ciepła z plaży jest zabierana w głąb morza.
I kolejne pytanie :"skąd słodki lód na morzu?" Jak wiecie Bałtyk jest raczej małym morzem, zamkniętym i polodowcowym. Choć co 7 do 10 lat woda w Bałtyku jest wymieniana przez słony ocean to jest on zlewiskiem dużej ilości wody słodkiej z rzek. Woda słodka jako że jest lżejsza od słonej jest na powierzchni i gdy tylko przyjdą mrozy to zamarza już w 0 st. C. Woda czy to słona czy słodka w temperaturze +4 st. C ma największą gęstość a przez to i ciężar. Woda słona jako że cięższa idzie na dno a woda słodka ją pokrywa i dzięki temu zimą o jadzie można tylko pomarzyć.
Ot i cała filozofia.