Właśnie zaszłam do Alego , coby .. jak to po sąsiedzku .. soli pożyczyć , Ali naleweczkę męczył , to i sąsiadke uraczył

żeśmy sobie tak gadu , gadu , a tu nagle huk , potem kolejny

Ali , wiadomo co pomyslał , jak nic zbiry od macochy sa w kamienicy , wlazł do wersalki i lezał bez oddechu

sama miałam niezłego stracha , a poza tym jak zostawić biedaka w tej wersalce

a jak się udusi
po jakimś czasie znowu słychać huki

...... i jakieś poruszenie w kamienicy

... a teraz wiem juz co to było
Czesio pierdki puszczał
I przez to ominął mnie widok zaręczyn

.. ale moze ktoś zdjęcie zrobił tej podniosłej chwili
Jeśli chodzi o biznes , jestem za
