Uf i już po wszystkim, Jantar- Dziwnówek od 21 czerwca// dzięki wam kochani za wsparcie. Sztani, Bożenko dostosowałam się do waszych cennych rad, aniag jak weszłam do pokoju zobaczyłam bardzo surową minę p. orzecznika

,lekki uśmiech z mej strony i się zaczęło; co pani dolega - kochani krótko i zwięźle powiedziałam o swoich dolegliwościach. Pan doktor skrupulatnie zapoznał się z moją dokumentacją lekarską, później dokładnie mnie zbadał, usiadł przy kompie i całą wieczność stukał jednym palcem w klawiaturę,nie odzywał się- ja także siedziałam jak mysz pod miotłą. Nagle pytanie; chce pani rehabilitację na miejscu , czy do sanatorium?

oczywiście wybrałam sanatorium , to proszę chwilkę poczekać na korytarzu. Wychodząc powiedziałam do widzenia i dziękuję/ a on mi na to ( to ja pani dziękuję) zapytałam z uśmiechem , za co mi pan doktor dziękuję a on z lekkim uśmiechem - za to ze pani nie stękała i nie narzekała na swoje zdrowie.Po krótkiej chwili wyszedł z surowym obliczem - proszę iść na pokój 215 i nie chcę pani tutaj widzieć wcześniej jak za rok.

Wchodząc do pokoju 215 podeszłam do babki , która się radośnie z czegoś śmiała, podałam jej skierowanie mówiąc czy ja też mogłabym się radośnie uśmiechnąć do jakiejś nadmorskiej miejscowości -a ona mi na to z uśmiechem na twarzy - masz jeszcze jakieś wymagania- a ja jej na to żeby było blisko morza i cieplutko

Opisałam swą wizytę tak szczegółowo bo kurcze , spotkałam w ZUS-ie fajnych ludzi.