Strona 14 z 261
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:16
autor: BozenaMat
Małgoś......... a zobaczymy, może Florcia spojrzy swoim okiem na zakusy Jureczka i......... opisze co nieco

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:18
autor: malgorzatas
Oki...moze tez kawalerski i panieński wieczór będzie

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:19
autor: BozenaMat
Coś w kamienicy drgnęło...........
Ciekawie ciekawie.............

Jak to dotąd cicha Florcia rozruszała nawet małomównego Jureczka

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:21
autor: malgorzatas
No nie wiem jak inni..ale ja zaczynam dzień od "kamienicy "

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:23
autor: BozenaMat
Małgosiu.........

.......... to ja zmykam z kamienicy......... Małolatka mi zjeżdża... trza po Nią jechać

Miłego wieczoru........ ciekawa jestem wrażeń
Florci z tego naszego spotkania przy kawce

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:46
autor: forumowicz
Ożesz Bożenko...nikt NIGDY nie umieścił mnie na takim piedestale...I to z moim charakterkiem. Poprzeczka już tak wysoko, że moje 1,65 nie ogarnia. Dopiero wróciłam, usiadłam..miodek pitny wypiłam. No żesz...siadam jutro i tworzę...bezdyskusyjnie. A z innej beczki...przyszło mi dzisiaj pismo, ze minęło 18 miesięcy ble ble ( tak naprawdę 21

) i tak poczułam, ze przecież tylko 10

i jadę do wód. Nie wiem gdzie mnie zarzuci ale natchnęłaś mnie do tego aby pisać pisać pisać...mam nadzieję z sensem. I oby nie kurczę z Ciechocinka...wybaczcie dzisiaj steranej koleżance jutro podejdę do tematu profesjonalnie. No chyba, że miodek poprawię ulubionym winem i ogarnie mnie wena twórcza...wraz z pijacką czkawką.

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:48
autor: forumowicz
I lubię Was wszystkich ( no dobra są małe wyjątki)

na trzeźwo! Po winku to się pewnie pogłębi...jutro Andrzejki firmowe do 4 rano a ja w domku...tak mi się jakoś samotnie bie3 chciało.
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 19:54
autor: ANDY12345
A później na chrzciny

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 20:45
autor: BozenaMat
Florciu......... aż rączki zacieram, co też może się tu pojawić po tym pitnym miodku, winku i co tam jeszcze....
I pisz, pisz, pisz...... wreszcie i ja coś dostanę z życia tej kamienicy...... i pycholek mi się będzie szczerzył jak tej szczeżui z Zalewu Wiślanego... jeszcze niedawno Marianek będąc u śwagra przywiózł te małże i z Jureczkiem skonsumowali jako zakąskę pod te ich napoje chmielowe
I gratulacje podróży do wód....... koniecznie weź ze sobą tę sukieneczkę w kwiatuszki.... Jureczka zachwyciła, o sobie nie wspomnę
A Andrzejki, to będą w kamienicy

Nie bedziesz siama
ANDY......... a co? Liczysz na rolę chrzestnego czy na to piwko, co się wiadrami poleje??

Re: Z życia pewnej kamienicy :)
: 23 lis 2018 21:26
autor: forumowicz
Pod sufit, przyziemne lądowanie i ...Rolmops.
Moi Drodzy. Biały korytarz przede mną , biały za mną , w głowie tupot dzikich stóp. Co jak tu do jasnej Anielci w tym szczecinieckim szpitalu robię spytacie? Było to tak....
Wieczór z Manią zakończył się całkiem milusio. To znaczy ja , pogromca ciemnych zakamarków i wszelkiego ulicznego tałatajstwa z pulsującą w krwi (no może raczej płynącą zamiast krwi) wódeczką F....pik (guzik nie będzie lokowania produktu!) wyprostowana jak struna tak jak tylko upojeni potrafią , zygzakiem na 10 cm szpilach transportowałam jeszcze lepiej doprawioną Manię do chaty. Transportowanie to słowo ciut nieco na wyrost...walka o każdy metr dziurawego chodnika skończyła się w idealnie rozlokowanej pośrodku kałuży. Kurczę...tak nisko upaść. D...obita, pończochy w psychodeliczne wzory za 29,99 z 3000 oczek. Nic to! O około 2 w nocy ufajdana po pachy, upocona jak jajko w parniku dowlokłam kobitę pod drzwi. Wyjścia miałam dwa...wczepić się na krzywy ryj zdjąć to fuksjowe cholerstwo z obolałych pęcin lub zachować tą garstkę honoru i dowlec jakoś do domu...Może i porftel pusty, może i 5 kg tłuszczu wisi tu i ówdzie, może makijaż lekko spłynął a du...boli ale wybrałam opcję nr 2. Droga powrotna bez mamroczącej i uwieszonej na moim ramieniu Mańki nie była taka zła. Do 3000 oczek doszły kolejne bo piejąc w tonacji hmmm..przypominającej zarzynanego prosiaka fałszowałam niemiłosiernie "Do zakochania jeden krok" "Kocham Cię jak Irlandię" i "Baśkę" izdjęłam felerne obuwie machając nim, szłam dziarskim (na ile te moje 2 promile pozwoliły) krokiem do przodu.
Naładowana pozytywną energią (muzyka czyni cuda, nawet epitety rzucane z otwartych okien nie zatarły tego przeświadczenia) wkroczyłam do mojej ukochanej bramki , brameczki , bramuni....
Piętro numer jeden numer dwa numer 3 numer 4 numer 3 numer 1 k....własnych drzwi nie rozpoznaję...w końcu sukces. Mam gdzieś kąpiel...samotny żagiel...i tak mnie nikt nie kocha...hik...nogi bola hik d....też...Osunęłam się na rozłożone łóżko i zapadłam w mocny pijacki sen.