Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie
: 01 maja 2019 00:49
Ja tam nie miałem żadnych problemów by sobie w sobotę po zajęciach wyjechać do Torunia-byłem jedną z młodszych osób na turnusie-także po godzinie 15 wsiadałem w jedenastkę do Włocławka a potem w tlkę na Toruń 35 minut podróży i byłem w jednym z najpiękniejszych miast w Polsce.
W Toruniu praktycznie co sobotę miałem koncert w dwóch światach,do tego na starówce można było sobie ogarnąć hostel za śmieszne pieniądze 40-45 zł,powrót do Włocławka ok godziny 11.45 o 12.30 jedenastka do Wieńca także na obiad się jeszcze załapałem.
Znałem gościa co już w piątek ruszał z jutrzenki do Gdańska i wracał w poniedziałek.
Nikt nie napisał o specyficznej karcie sanatoryjnej mianowicie na pierwszej wizycie robią ci zdjęcie kamerką internetową i taką kartę masz ze swoim zdjęciem by nikt za ciebie nie latał na zabiegi:)w praktyce jest z tym różnie.Są ludzie,których widziałem raz czy dwa na cały turnus.
Zusowcy w jutrzence pewnie długo zapamiętają wykłady pani Marianny na edukacji zdrowotnej babka jak się rozkręci to potrafi przegadać dobre 2 godziny-gdy byłem na zimowym turnusie i edukacja była o 14.30 to do 16.30 potrafiła przegadać o chorobach cywilizacyjnych-niestety wykombinowała sobie że nie podpisuje kart przed wykładem przez co człowiek stojąc po wykładzie w kolejce 20-30 minut wychodził do pokoju o 17 gdzie praktycznie było już ciemno a za chwilę była kolacja(17.30).
Gdy bym miał możliwość to bym odmówił tego Wieńca ale by mi zabrali świadczenie rehabilitacyjne-zabiegi ok-ale reszta niestety na nie-szczególnie jedzenie-brakowało mi alternatywnego jedzenia w knajpce-w ośrodku są 4 bary i powiedzmy jedna dość droga restauracja i tyle-plus jeden sklep-tyle/
Za to w Wysowej mi się tak podobało,że teraz jestem tutaj i mógłbym tu mieszkać do końca życia-świeże powietrze,tani park wodny,restauracja arkadia,pani Maria Świąder i pan Piotr zorganizują czas wolny nawet najbardziej wybrednym kuracjuszom-ja zaś pokochałem góry beskidu niskiego.Biawenę też cenię za informację o wizytach lekarskich w obydwu windach czy z głośników -w Jutrzence w zależności od pokoju trzeba przelecieć z 200-300 metrów do dyżurki te minimum 2 razy dziennie-w windach zero informacji a z głośników lecą informację tylko o wieczorku tanecznym lub koncercie zespołu żuki.
W Toruniu praktycznie co sobotę miałem koncert w dwóch światach,do tego na starówce można było sobie ogarnąć hostel za śmieszne pieniądze 40-45 zł,powrót do Włocławka ok godziny 11.45 o 12.30 jedenastka do Wieńca także na obiad się jeszcze załapałem.
Znałem gościa co już w piątek ruszał z jutrzenki do Gdańska i wracał w poniedziałek.
Nikt nie napisał o specyficznej karcie sanatoryjnej mianowicie na pierwszej wizycie robią ci zdjęcie kamerką internetową i taką kartę masz ze swoim zdjęciem by nikt za ciebie nie latał na zabiegi:)w praktyce jest z tym różnie.Są ludzie,których widziałem raz czy dwa na cały turnus.
Zusowcy w jutrzence pewnie długo zapamiętają wykłady pani Marianny na edukacji zdrowotnej babka jak się rozkręci to potrafi przegadać dobre 2 godziny-gdy byłem na zimowym turnusie i edukacja była o 14.30 to do 16.30 potrafiła przegadać o chorobach cywilizacyjnych-niestety wykombinowała sobie że nie podpisuje kart przed wykładem przez co człowiek stojąc po wykładzie w kolejce 20-30 minut wychodził do pokoju o 17 gdzie praktycznie było już ciemno a za chwilę była kolacja(17.30).
Gdy bym miał możliwość to bym odmówił tego Wieńca ale by mi zabrali świadczenie rehabilitacyjne-zabiegi ok-ale reszta niestety na nie-szczególnie jedzenie-brakowało mi alternatywnego jedzenia w knajpce-w ośrodku są 4 bary i powiedzmy jedna dość droga restauracja i tyle-plus jeden sklep-tyle/
Za to w Wysowej mi się tak podobało,że teraz jestem tutaj i mógłbym tu mieszkać do końca życia-świeże powietrze,tani park wodny,restauracja arkadia,pani Maria Świąder i pan Piotr zorganizują czas wolny nawet najbardziej wybrednym kuracjuszom-ja zaś pokochałem góry beskidu niskiego.Biawenę też cenię za informację o wizytach lekarskich w obydwu windach czy z głośników -w Jutrzence w zależności od pokoju trzeba przelecieć z 200-300 metrów do dyżurki te minimum 2 razy dziennie-w windach zero informacji a z głośników lecą informację tylko o wieczorku tanecznym lub koncercie zespołu żuki.