Strona 14 z 52

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 05 lut 2026 07:21
autor: kruszynka
Mam przyjaciół w Austrii i zaproszenie by ich odwiedzić i nie mam z kim tam pojechać ;)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 05 lut 2026 09:35
autor: Bibi2
Tak czytam , czytam ....
Chyba podstawowa zasada , trzeba wykazać minimum uwagi jak i gdzie zostawiamy swoje rzeczy ,
czy to w sanatorium czy gdziekolwiek .
Jak mówią okazja czyni złodzieja
Darku nie rozumiem skrótu :
"Lapek średnio ~~~~ 2 k do nawet 5k
Smartzegarek ~~~~1k
Komórka ~~~1 kdo nawet 3-4k"
Sprawy alkowy:
żadna tajemnica , są i będą romanse , miłostki, sex,
ale zważcie: jadą dorośli ludzie ich sprawa i nie ma o czym gadać , ba wręcz nie wypada :D

Sponsoring ? , a właściwie to nie wiem jak nazwać proceder , o którym pisze Sniper .
Dotyczy to obu płci, jest spora liczba panów, którzy nie lubią wydawać pieniędzy nawet na siebie
i bez skrupułów "skubią" pozostałych.
Przykro mi powiedzieć ale panie to robią znacznie częściej.
Nie lubię jak ktoś za mnie płaci, najbardziej mi smakuje piwo za które sama zapłacę ,
ale jeśli mężczyzna mnie zaprasza to oczywistym jest , że bierze na siebie uregulowanie rachunku.

pozdrawiam :kwiat:

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 05 lut 2026 14:00
autor: darek
skrót Myslowy
1K to 1 Klocek czyli 1 tysiąc zlotych
Wnukowie mnie ..nuczyli :)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 05 lut 2026 15:10
autor: maciejt
Mnie tam też nigdy nic nie ginęło, chociaż poza lapkiem (podejmuję takie ryzyko) to nie bardzo ma co.
Biżuterii nie noszę, smartwocha noszę tylko właśnie na takich wyjazdach, rowerze czy tam innych basenach to mam go zawsze na ręce to nie ginie. Dokumentów żadnych nie biore bo mam wszystko w MObywatelu. Telefon zawsze przy zadku, na zabiegi też zabieram go bezwzględnie. Kasy w zasadzie nie mam żadnej bo płacę telefonem, a jak tam raz od wielkiego dzwona coś potrzebuję (nie pamiętam takiej sytuacji) to se wypłacam blikiem w byle jakim bankomacie tyle ile potrzebuje i gitara.
Ubytków w kosmetykach nie zarejestrowałem, choć przyznaję że nawet się nie starałem. Pewnie takowych nie było, a jeśli nawet to skala musiała być marginalna.

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 05 lut 2026 21:57
autor: darek
Jeżeli JEST tak jak piszecie ,że NIKOMU nic nie zginęło to widocznie
Administratorzy-zarządcy obiektów sanatoryjnych zaczęli DBAĆ o swoich Gości.

Faktycznie zewnętrzne firmy ochroniarskie zaczęły monitorować części wspólne-kotytarze
Pracownicy techniczni już nie latają z pękami kluczy ,tylko awarie usuwają podczas bytności w pokoju kuracjusza.
Może nastał czas kiedy zaczeto weryfikować pracownice serwisu sprzątającego

Choć wg opini znajomych z ostatnich lat ...No zdarzały sie wizyty w pokojach Osób teoretycznie postronnych

A co do wyjścia na zabiegi
Nieukrywam ,że mam taki plecak ktoś kiedyś określił "Czerwonoarmisty " gdzie wrzucam artykuły niezbędne do zabiegu ręcznik kapielówki ew klapki
Nieukrywam też ,że raczej nie nosze na terenie obiektu zegarka ,portfela czy innych
Zostawiam to wszystko wpokoju w szafce czy stoliku

No ale temat dotyczy Savoir-u

Mnie nieraz troszkę wzbrania wyjście na tzw Browarka gdzie jest Muzyka
Nieukrywam ,że tancerz ze mnie MARNY
Wiem te 190 cm i te 120 kg Robia Strach
a że Chłopaków jest mniej to nieraz trudno wypić w spokoju ..piwo

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 06 lut 2026 09:08
autor: Atina
Darek ...takie masz branie na densowaniu 8-) tylko się cieszyć ;)

Ja także nie mam złych doświadczeń nigdy nic mi nie zginęło nawet o tym nie myślę :roll:
Kamerkom mówię nie w prywatnych przestrzeniach nie dajmy się zwariować
Obserwuję po tych kilkudziesięciu wyjazdach sanatoryjno/ rehabiltacyjnch jak się ludzie zmieniają wręcz izolują :?
I to jest dobry temat do dyskusji...

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 06 lut 2026 09:19
autor: Asik_
Witam,
w 100% utożsamiam się z Atiną :serce: ,też nigdy nie myślałam o kradzieży i nigdy nic specjalnie nie chowałam,ani nie pilnowałam i nic nigdy mi nie zginęło.Kamerką mówią też zdecydowanie nie.
Pozdrawiam wszystkich :kwiat:

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 06 lut 2026 11:16
autor: kruszynka
Nie rozumiem niektorych prezentowanych tutaj opinii .
Ale mam prawo do niezrozumienia.
Np ,natychmiastowego integrowania się ,bo nie bardzo wiem co to znaczy
że jeśli jakiś kuracjusz tego nie robi to jest
może nieprzystosowany do życia ...w czym ?no w czym ?
Nie integruję się szybko ,lubię kontakt z kimś kto mnie będzie odpowiadał
z wzajemnością, a nie z połową "sanatorium"
Dziwak ze mnie ? :lol:
Mogę być dziwakiem , oceny ,które akceptuję czyli te od
rodziny ,przyjaciół od lat sa dla mnie najwazniejsze ,
a nie te z 21 dni lub o jeszcze innym wymiarze "czasowego "
przebywania razem mnie nie interesują.
Więc unikam kogo chcę a spotkam się z tym z kim ja zechcę . :D

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 07 lut 2026 11:17
autor: Sniper
Zauważyłem, że odnośnie sponsoringu niewiele osób zauważyło ten proceder, to optymistyczne i wskazuje na coś marginalnego w środowisku kuracjuszy :serce:
Osobiście staram się zawsze płacić w towarzystwie kobiety za kawę, kolację, opłaty podczas wyjazdu turystycznego, jednak gdy stanowczo odmawia płacimy za siebie.
Jadąc w grupie każdy płaci za siebie.....
Natomiast gdy czuję napór na sponsorowanie, kończę znajomość.
A jakiż miały urok spotkania przy kawie w pokoju dziewczyn, one robiły kawę a my kupowaliśmy dobre ciasto, potem wyjazd rowerami z wypożyczalni przez las i pola do wiejskiego sklepu, gdzie z gestem stawialiśmy dziewczynom drożdżówkę z jagodami i colę :)
Miłe panie gdy poznacie mężczyznę za którego macie zapłacić lub namawia Was do inwestowania itp, niech to działa na Was jak cienka czerwona linia za którą stoi Tulipan-oszust, bawidamek.
I tu warto się zastanowić z kim dochodzi do sanatoryjnej aklimatyzacji, z kim zaczyna Was łączyć bliskość(cokolwiek to znaczy).

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 07 lut 2026 11:52
autor: Genever
Wiesz Sniper ja osobiście nie dążę do pseudo bliskości na wyjazdach. Z różnych przyczyn, resztę da się ogarnąć. Fajne rozmowy, kilometry pieszo lub rowerem, jakieś tańce, drożdżówkę z colą też. Jakieś szmery bajery na trzy tygodnie, nie bardzo. Być może to też zależy od oczekiwań i sytuacji życiowej. Ja tam nie oceniam niech każdy sobie układa pobyt jak mu wygodnie ( no może poza prośbami typu, idź na dłuższy spacer bo Rysiek wpadnie a zdarzyło się:lol: ). No ale cóż, poszłam ten spacer i kawę.😁
Po raz kolejny zgadzam się z Kruszynką, nie każdy musi podążać za resztą, lubić przebywanie w grupie albo mieć ochotę na dzielenie się w sieci szczegółami że spotkań .Mam już ten komfort, że sama decyduję komu ile powiem o sobie, z kim spędzę czas, ile i czy to powtórzę. I dobrze mi z tym bo straciłam zbyt dużo czasu zadowalając ludzi wokół.