Strona 132 z 261

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 04 lut 2019 09:32
autor: ANDY12345
Gieniu ja i uświadamianie :lol: :lol: :lol: , po prostu wcześniej zauważyłem Jej nowe uczesanie,........ no i po figurce które starała się ukryć na zdjęciach z Rymanowa :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 04 lut 2019 15:28
autor: Cygana
Witajcie :serce: Ja już po pracy to i zajrzeć muszę jak tam po imprezie, długo wczoraj nie balowałam bo wstaje do pracy o 4,30 ale małą chwilę potanczyłam. ... Andy nasze sukienki nie były takie ciemne ....Bozenki czerwień widać wyraźnie bo jak to na pierwszym planie ,moja była kolorze butelkowej zieleni ...Gosi w kolorze modrakowym ... Florci ciemne cappuccino ...ach co to była za imprezka 💥💥 :D do miłego :serce:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 04 lut 2019 17:17
autor: forumowicz
Dzień dobry. Lubię cappuccino 💙 tańczyć również. Jeszcze w takim doborowym towarzystwie...miód malina. Cygano jak tam w pracy? Buziaki zostawiam 😗

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 04 lut 2019 22:43
autor: Cygana
Florciu :serce: prawda że ślicznie wyglądałysmy....A tańce ah och ....W pracy coraz lepiej, żeby nie zapeszyc :P Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, u mnie pobutka 4,30 zmykam DOBRANOC kolorowych.... :serce:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 05 lut 2019 19:00
autor: forumowicz
Kto tęsknił? Przyznać się bez bicia? :D


6.05 rano. Niedziela. Jedyny dzień kiedy nie muszę zwlekać swoich 4 liter bladym świtem . Nawet pies zna słowo niedziela i dupy przed 9 nie rusza wtulony w moje nogi. Chrapiemy sobie zatem z Rolmopsiem aż tu nagle jak mi nie zadudni w głowie….Muzyki słucham różnej. Ale „już jej niosą suknię z welonem” o tak parszywej godzinie to już przyznacie przegięcie. Pierwsza z piosenek przeszła w drugą w trzecią…przy biełyje rozy dostałam tiku nerwowego w lewym oku. No nic pora się ogarnąć, wychylić ciało za drzwi i sprawdzić co tu się cholibka wyprawia.
Wychynęłam na korytarz. Oparci o barierki stali wszyscy, nawet Czesiek , który o dziwo tylko przechylił łepek i trwał w ciszy. (cisza będzie krótka bo skubaniec zapewne wszystko w tym swoim cwanym ptasim móżdżku przetwarza i zapamiętuje…)
Kurczę jęknęła Cygana…człowiek cały tydzień tyra, wstaje ciemną nocą i jeszcze w niedzielę poleżeć nie może….No – jęknęłam jeszcze boleśniej.
Cholera jasna…wczoraj poszłam spać nad ranem…trzeci tom sagi mam w łapach to i spać nie mogę...bąknęła Bożenka. Nooooo….wystękała Gosia.
Andrzej nie jęczał i nie stękał ale wyraz twarzy miał tak zbolały , że tik przeniósł mi się na drugie oko.
Nie dodam , że z piątku na sobotę opijaliśmy hucznie przypadające w tym dniu Urodzinki Bożenki. Dałyśmy czadu. To tak w hmm...wielkim skrócie.
Kurde…co jest …omiotłam wzrokiem zgromadzoną , rozmemłaną gawiedź , dodałam dwa do dwóch i już wiedziałam do których drzwi załomoczę za chwilę.
Marianek…zgrzytnęłam zębami. Popędziliśmy na dół. Dzwonek wypadł Mariankowo z obiegu parę lat temu – zawsze można było powiedzieć zawezwanej władzy, że się stukania nie słyszało. No, fakt faktem to nikt u nas władzy nie wołał mając zawsze coś za uszami. Zresztą jak imprezki w kamienicy to wspólne nie? Donosicielstwem brzydzą się wszyscy i każdy z osobna.
Kłykcie sobie obiłam a drzwi zamknięte. Pozornie bo kluczyka to już Marianek w zamek nie włożył. Wtoczyliśmy się rzędem do wąskiej kiszki jaką stanowił korytarz Marianka. Jakoś tak czyściutko, zapaszek bynajmniej nie piwny …rączki Mani - zdecydowanie - pomyślałam.
Przy wejściu do pokoju stanęłam jak wryta, co oczywiście zatrzymało dziarsko kroczących lokatorów naparło na moją skromną osobę , która jak długa wyłożyła się na świeżo wyfroterowanej podłodze.
Marianek tańczył, tańczył w transie , tańczył w upojeniu. Robił obroty w walcu jak rasowy arystokrata. Sunął w uniesieniu a wraz z nim w ramionach widocznie sfrustrowany Rademenes. (sfrustrowany to zbyt małe słowo bidulek obłęd miał w oczach...)
Ja pitolę….co ta miłość za debili z ludźmi robi.
Marianek naładowany pozytywnie wiadomością o polubownie zakończonym rozwodzie Mani. (no trochę awanturki o mieszkanie było, bo nowa harpia Pana (byłego) męża miała na nie chrapkę) ale małżonkowie mieszkanko przekazali dziatwie a my już wiemy, że kamienica powiększy się o nową lokatorkę rozmiaru XXXL. Super co?
Ale do rzeczy…ponieważ ślub zaczął się jawić coraz bardziej realnie Marianek do tej pory skrzętnie omijający miejsca gdzie wypadało by wyjść za stołu i chociażby jedną nogą ruszyć dostał objawienia, że uwiedzie swoją połowicę swoim tanecznym wdziękiem przy pierwszym tańcu.
No to ćwiczyć zaczął. W niedzielę nad ranem…menda (kochana) społeczna.
Jak żeśmy się już zeszli to i wypadałoby śniadanie zszamać. Marianek zaopatrzony w wiktuały jak nigdy ogarnął na dwóch patelniach 14 jajek na boczku i chlebek z masełkiem …i kawkę …mniam.
Usiedliśmy błogo spasieni…rozleniwieni do bólu.
No to jak…chyba pora ogarnąć tematy weselne co ? zagadnęła Gienia. (skąd ona ostatnio tą niespożytą energię czerpie??? I dlaczego sie nie dzieli????).
No…wypadałoby…

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 05 lut 2019 20:38
autor: Cygana
Ja Ja ja teskniłam .... :serce:
To prawda co ta miłość potrafi z człowiekiem zrobić ....I tę pobutke Mariankowi wybaczymy ....
ach miłość...:oops:
Florciu pięknie 👍👍👍👈
Dobrej nocy Wszystkim :kwiat: :kwiat:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 05 lut 2019 23:31
autor: BozenaMat
Florka pisze: 05 lut 2019 19:00 Kto tęsknił? Przyznać się bez bicia? :D
Ja przeogromnie........ :)
A tekst rewelacja........ i liczę Florciu na więcej, bo u mnie coś ostatnio brak weny, a poza tym wpadłam w nałóg..... :oops: :oops: ..... czytania. Przed chwilą skończyłam 3 tom Sagi........... zerkam tylko co u Was i szybko do spania, bo jutro wyjazd pod Kraków. Oj nosi mnie coś ostatnio :D Ale ale........... jeszcze tylko małe co nieco :D

No i jak nic pasuje powiedzieć…….. cholibka, co to w tej naszej kamienicy się wyrabia. Ale co się dziwić… oświadczyny były, to znając życie teraz wsio ruszy z kopyta. Zastanawiać to może się i Marianek zastanawia, czasem aż za długo i wszystko diabli biorą, ale jak już poweźmie zamiar to jako to chłopstwo…. w try miga przekuwa lemiesze na kosy. No i chłopina wziął się ostro za przygotowania……. Taniec może i nie pierwszych lotów, ale tyle w niego wkładał swego jestestwa, że jak nic oczarował nas wszystkich. I nic to, że bladym świtem całą kamienicę poderwał na nogi, nic to, żem tylko jednym okiem patrzyła na te Mariankowe wygibasy… drugie jeszcze trwało w zamknięciu po nieprzespanej nocy z powodu konieczności dokończenia tomiska….. zawzięłam się okrutnie i zarywam nocki, co by pasjonującą lekturę pochłonąć jeszcze tej zimy… tak więc nic to…. Marianek wprawił mnie w zachwyt aże otworzyłam drugie oko i już wyraźnie otaksowałam te pląsy człeczyny. I muszę przyznać, że jednak sprawdza się powiedzenie… że duże gabaryty jednak mają w sobie lekkość i wdzięk. Mariankowe pląsy były prima vera……. Jak nic pierwszy taniec Państwa Młodych …….. (no może z deczka już nie młodych, bo swe latka mają, ale co będziemy czepiać się szczególików)…. okaże się hitem weseliska …… :D

No dobrze…… pojedzeni jak prosiaki…. wprawieni w błogi nastrój…. Może uda nam się ogarnąć co, kto i jak ma przygotować na ten ślub. Ale pierwsze co, to niech nam Marianek powie jaki termin Mania wybrała….. od tego wszystko zależy. Bo nie wiemy czy mamy ruszyć z kopyta…. czy raczej na spokojnie i z rozwagę wszystko ogarnąć……… :D



Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 06 lut 2019 05:57
autor: forumowicz
Dzień dobry. Brak Gosi coś mnie martwi...Udanego dzionka dla wszystkich. Weselicho na Wielkanoc...ot takie skromne przyjęcie. W kamienicy oczywiście

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 06 lut 2019 07:42
autor: GIENIA
Witam Wszystkich :D

8-) opis Florko :kwiat: , co do weselicha , trzeba by grajka już kombinować :roll: bo smakołyki to same pewnikiem przygotujemy :lol: :lol:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 06 lut 2019 15:23
autor: Cygana
Witajcie moi mili :serce: Bozenko 👍👍 Gosia wróci ...czekamy :oops:
Jak nic , niech Marianek termin ustala żeby na wariackich papierach się nie skończyło, damy radę wszystko ogarnąć jak to my :lol:
Do miłego :kwiat: