Dzień dobry.....

Słonecznie ale mroźno....... kurka wodna.

Zimą była wiosna, a wiosną jest zima. Popinkoliło się wszystko.

Dawniej cała wina to byli Ruskie.... teraz wsio winien koronawirus
Weźcie ogarnijcie się z tym sprzątaniem. Ileż można wymiatać i przemiatać. Ja sobie pościągałam książki w PDF. Trochę mnie wkurza czytanie na komputerze, ale z braku laku....... da się wytrzymać

Mąż znalazł sobie serialik "Jericho". Z nudów zerkam. Temat na czasie.
JERICHO to dramatyczna opowieść o tym, co dzieje się gdy na horyzoncie nagle pojawia się grzyb nuklearny, wrzucając w wir chaosu mieszkańców małego, spokojnego miasteczka w Kansas. Kompletnie odizolowani zastanawiają się czy są jedynymi pozostałymi przy życiu Amerykanami. Strach przed nieznanym popycha Jerycho w społeczne, psychologiczne i fizyczne zamieszanie gdy cała komunikacja i zasilanie wysiada. Miasteczko doznaje rozłamu przez przerażenie, złość i zagubienie, które budzą najgorsze cechy w niektórych mieszkańcach.
No cóż. Różne są zachowania ludzi wobec kataklizmu. A właśnie to teraz przeżywamy.
Ale dość tych apokaliptycznych wizji. Miłego dnia życzę..... mimo wszystko z uśmiechem i radosnego
