Zawsze ptaszki się stroją w kolorowe piórka, a potem wychodzi co się, pod tym kryje. Taka już jest natura.
I teraz pada.

Czyli sprawdziła się prognoza z wczoraj, a nie z dzisiaj.

Ciekawe.
Bywam tam często, ale jakoś nie zwróciłam uwagi co się stało z kwiatem. Rekonesans zbędny, bo i tak bym gdzieś się wybrała na spacer. Więc to nie ma znaczenia, tyle że koszyk pusty trzeba było nosić, ale otej porze roku to dobrze go mieć ze sobą, a nuż czegoś się nazbiera. Przeważnie w każdą niedzielę wybieram się gdzieś dalej od domu na spacer, bo jest więcej czasu. Trasę przy domu zostawiam na bardziej zajęte dzionki, ale też ją znam najlepiej i tam najczęściej robię obserwacje. Ale jak widać diabeł tkwi w szczegółach. Wewnątrz lasu, w porównaniu do jego skraju, panują inne warunki.
