Potem zjemy kanapeczkę Andy

.
Odnośnie kaczek i kaczorów to mam coś w zamrażalniku i mam nadzieję , że to jednak ,,ona ''

.
Widzę , że zaczynacie szaleć odnośnie świąt a ja wcale , no , bardzo powolutku . Dość mam tego szaleństwa z tamtych lat gdy w czasie kolacji wigilijnej padałam na twarz . Okien nie ruszam , ewentualnie od wewnątrz , poza tym pogoda nie sprzyja a i chęci brak . Jedzonko przyszykuje się ale na pewno nie tonami jak kiedyś , wszystko będzie inaczej.... Dziś zajrzał młodszy syn a ja go przywitałam w masce bo okropnie kaszle

. A ponoć koronawirusa przeszedł ale dmucham na zimne

.
Jakieś wiatry szalone , mrozy , pogoda do kitu . No , ale tymczasem kończę , zajrzę na swoje IKP , może coś tam zmieniło się . Miłego wieczoru kochani

, pamiętam o Was .