Cześć

wczoraj u mnie popruszyło , serducho się smuslot jak późnym wieczorem widziałam maluchy z rodzicami, którzy chcieli im pokazać to cudo natury.
Ja od rana w kuchni, uroczysty lekko obiadek, będzie zupa synioway z grzankami, żeberka, pierś ze szpinakiem i fetą i pyszny sos z mrożonych grzybów, ostatnio uwielbiam. I jeszcze ciacho, które zajęło mi wczoraj trochę czasu, brownie potem masa sernikowa i ja górze masa truskawkowo-galeretkowo-jogurtowo. Coś mam przeczucie, że ciachem nie zabłysnę
Informacjie, które mnie wczoraj lekko zdołowały to póki co plotka że w jednej z naszych fabryk pracownicy będą musieli się zaszczepić albo nie wejdą do biura...

A i tak jest nas 30 procent co trzecie biurko...nie wiem czuję niepokój w środku, intuicja każe mi poczekać. To bury jest tylko ukłucie w rękę i co ważne ktoś zarobi na tym jak na słynnych reklamowanych 14 lat temu szczepionkach na meningokoki...700 zł z okładem wówczas. Dziecka nie zaszczepiliśmy bo ewidentnie była to nagonka (chorowało mniej niż 2% dzieci. Spotkałam też u lekarza leka markę, internistę, ktiray spedzilay 20lat w USA. Ameryka słynie z pozwów za wszystko, ale tych i to wygranych w kwestii skutków poszczepiennych, głownie na dzieciach było i jest sporo.
Temat jest trudny bo dzięki szcxrpionkomy tak wielu chorób jak chociażby polio, ale trzeba myśleć bo, realnym zagrożeniu zarażeniem bi śmiercią, możliwymi szybkimi mutacjami wirusa i co dla mnie ważne wynajem wynikami testów, często zakłamanych. Firma farmaceutyczna nie działa charytatywnie, często wyniki są zakłamane. Pfizer swoje też zapłacił...
I już nie myślę... cudownej niedzieli Wam życzę.
