Jacku, tak po prawdzie to nie bardzo wiem o co Ci chodzi W Twoim poście? Zacytowałeś mój w całości,
po co? Dla podtrzymania tematu wspólnych wyjazdów małżonków? Wylano już tu na forum "morze atramentu"
na ten temat. Poza tym nie mam zamiaru dolewać oliwy do ognia. Chodzi oczywiście o spory wyjeżdżających
do sanatoriów małżonków i singli (wyjazdowych). Napisałem wyraźnie, że mnie to nie przeszkadza. Korzystamy
z innej formy wyjazdów. Napiszę jednak kilka słów w odniesieniu do Twojego postu ponieważ jak z wieloma
Twoimi postami z tym też się nie zgadzam.
jacky6 pisze: (...)Jest takie uprawnienie i basta. (...)
Nigdzie, w przepisach prawa, nie jest to zapisane więc żadne tam "basta". To nie jest jakieś uprawnienie.
To tylko i wyłącznie przychylna opinia lekarza balneologa oceniającego wnioski i prośbę o wspólny wyjazd.
jacky6 pisze: (...)Pytanie - dlaczego takie zjawisko narasta ?
Odpowiedź może być dwojaka. Jednej udzieliłeś sam, pozytywnie oceniając takie wspólne wyjazdy, bo schorzenia,
wspólne adresy i takie tam, ale może być też inna, bardziej złośliwa i nie do końca odbiegająca od prawdy.
Półdarmowe i długie (21 dni) wczasy i wiele par korzysta tylko i wyłącznie z takiej formy wyjazdu. Inne wyjazdy
np. urlopy, nie istnieją. Więc coś w tym jest. Poza tym czasem się zastanawiam po co Ci ludzie wyjeżdżają razem?
Nie potrafią się oderwać od rzeczywistości, w której żyją na co dzień. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale
wiele z tych par nigdzie na takim wyjeździe się nie ruszy. Popołudnia to książka, pilot, piwo. Po kilku dniach
chodzą nabzdyczeni na siebie i "warczą" jedno na drugie. Sielski, anielski obraz wyjazdu małżeństwa do sanatorium.
jacky6 pisze:(...) rzadkie są przypadki aby mąż chodził do innego POZ aniżeli przed laty poślubiona.
Adres też wspólny bo niby dlaczego mają mieszkać na odległych krańcach RP.(...)
Jacku, a dlaczego tylko mąż i przed laty poślubiona? i dlaczego tylko wspólny adres? Czy mało w naszym otoczeniu
samotnych emerytek/ów, wdowców czy wdów? Czy nie może to być para przyjaciół na co dzień wspierająca się
w trudnych chwilach? Nie zawsze Ci ludzie chcą powtórnie wiązać się jakimiś węzłami. Wtedy adresy inne, lekarze inni.
I nie koniecznie zaraz adresy na odległych krańcach RP, ale w mieście już np. tak. Dziwne? Moim zdaniem chyba nie.
jacky6 pisze:(...)I jeszcze jeden detal.
Wyjeżdża jedna osoba na funduszowe a druga dokupuje sobie komercję.
Oszczędzała na to więcej niż rok czasu.
Czy dokupienie komercji ma służyć wiecznemu potępieniu ?
Na dokładkę - czy ktokolwiek widząc pary małżeńskie na kuracji zdobył się na zbadanie - czy wszyscy są z funduszy czy może jednak część jest komercyjna tak mile widziana przez zarząd uzdrowiska.
Właśnie na dniach wyjeżdża do Kołobrzegu do bardzo znakomitego sanatorium ( nazwy nie zdradzę ) moja znajoma - z funduszu i chciała dla swojego partnera życiowego od ponad 20 lat - dokupić drugie miejsce w dwójce.
Napotkała odmowę - brak miejsc. Za karę ? Dla kogo ?
Zacytowałem cały akapit i do całości się odniosę. Nikt nie ocenia tego, że jedna osoba jest na fundusz, a druga to komercja.
Mieszkają razem, są małżeństwem to przyjechali sobie na "darmowe wczasy". Tak są najczęściej oceniani. Nikt nie zadaje
pytania o schorzenia czy sponsora takiego wyjazdu. Jeśli chodzi o mnie to ja mam to gdzieś i o wiele przyjemniejsze zajęcia
niż zbadanie kto jest na komercji, a kto na skierowanie. Nie pytam, nie komentuje, po prostu mnie to nie interesuje. Wyjechał
ktoś razem to wyjechał. Jego sprawa i gajowego, a mnie itd. .... Ale nie wszyscy mają takie podejście jak ja.
Skąd Twoje stwierdzenie na temat długości czasu oszczędzania na wyjazd komercyjny? Niektórzy oszczędzają znacznie krócej.
A i jeszcze jedno. Jak widać na przykładzie Twojej znajomej nie zawsze komercja jest tak mile widziana przez zarząd uzdrowiska. Wniosek nie zawsze kasa od "komercjusza" jest lepsza od kasy "sanatoriusza".