Witam.
Jakoś tak ciężko się zebrać do pisania, bo zaległości po urlopie w domu, ogrodzie i w pracy.
Wracając do tematu to trasa w kierunku na Łazy fajna, wyznaczona ścieżka rowerowa, początkowo z kostki brukowej potem przechodzi w asfaltową.
Natomiast jeśli chodzi o trasę wokół jeziora Jamno, to jestem troszkę rozczarowana. Ale po kolei. Wyjechałam z Unieścia w kierunku na Łazy.

- 20181004_145334.jpg (21.56 KiB) Przejrzano 310 razy
Najpierw wzdłuż jeziora, później wzdłuż drogi. W Łazach skręciłam w prawo kierując się do miejscowości Osieki. Jest tam fajny przystanek, gdzie można chwilę odpocząć. Za Osiekami skręciłam w prawo na drogę z płyt ''jumbo'' .Jak dla mnie tragedia. Po niedługim czasie kręgosłup dał sygnał, że nie jest to najlepsza opcja (przez dwa dni odczuwałam bóle, już myślałam, że to nawrót rwy kulszowej, ale ''złote rączki masażystów'' pomogły). Jest ponoć jeszcze jakaś polna droga bliżej jeziora, ale ja jej niestety nie odnalazłam. Po drodze minęłam rzeczkę Unieść, która wpada do jeziora Jamno.

- 20181004_153656.jpg (26.95 KiB) Przejrzano 310 razy

- 20181004_153711.jpg (15.58 KiB) Przejrzano 310 razy
Kierując się dalej na zachód dojechałam do miejscowości Łabusz. I tu o ile czegoś nie pokręciłam zaczął się asfalt, ale bez wyznaczonej drogi rowerowej

Następna miejscowość to Jamno, gdzie skręciłam w prawo i chyba dopiero tam zaczęła się ścieżka rowerowa. Minęłam rzeczkę Dzierżęcinkę.

- 20181004_161450.jpg (17.78 KiB) Przejrzano 310 razy
Po przejechaniu kilku kilometrów dojechałam do głównej drogi nr.11 na trasie Koszalin-Kolobrzeg. Wzdłuż drogi wyznaczona ścieżka rowerowa. Ciągły ruch i mnóstwo spalin nie wywołały u mnie niestety zachwytu. Po pewnym czasie dojechałam do miejscowości Mścice. Przez całą miejscowość biegnie, lub będzie biegła ścieżka rowerowa, niestety w wielu miejscach rozkopana. Stojące na niej maszyny, w wielu miejscach brak nawierzchni zmuszały mnie do zejścia z roweru, lub jechania ulicą. Za miejscowością skręciłam w prawo kierując się już do Mielna. Fajna asfaltowa ścieżka rowerowa, ale niestety wzdłuż ścieżki posadzono drzewa i korzenie podnoszą asfalt. Więc co chwilkę przymusowo podskakujemy, co niestety nie jest już przyjemne po przejechaniu kilku kilometrów po płytach ''jumbo''.
Mam jednak nadzieję, że kiedyś zaliczę tą trasę jeszcze raz i wrażenia będą lepsze.
Jeśli ktoś z czytających zaliczył ta trasę i wie że popełniłam jakąś gafę, to proszę o sprostowanie. Ja byłam już tak zestresowana bólem kręgosłupa, że chciałam już zawrócić. A logiczne myślenie poszło na bok.
