Ani ryby, ani woda mi się dziś nie śniły.
Przesilenie?
Widzę, że Tobie pogoda płata figle tak jak i mnie.

Tyle, że nie upał, bo nie jest u mnie źle. W domu mam 25°C, na dworze 31°C, ale wieje, więc się aż tak nie odczuwa. Ale wiatr jest na tyle silny, że mi ze stolczka Diunę zwalił, a wiesz, że to cegiełka. Może troszkę hamak mu pomógł. Ale to jeszcze nic, bo naszykowałam sobie esspreso tonick, zdążyłam postawić na stoliku, ani się obejrzałam, a wszystko wylane i jeszcze książka ucierpiała.

Szczęście, że moja własna, a nie pożyczona. Obeszłam się smakiem, bo nie mam już tonicku.

Pocieszam się tym, że nie jest to najzdrowszy napój, więc może natura o mnie dba.
Odpoczywam sobie w międzyczasie, albo na odwrót pracuję pomiędzy odpoczynkiem.
U mnie dopiero ogórki będą. Zobaczymy jak wyjdą, bo pierwszy raz mam zasiane swoje. Na razie są malutkie.
Dzisiaj kiszę kapustę, ale tak do bieżącego podjadania, nie na zimę. Zamknęłam jagody w słoiku, ale nazbierałam troszkę malin i jeżyn, w tej chwili puszczają sok i pójdą do butelki. Także u mnie ZPOW.
Dziękuję

, jestem naprawdę zrelaksowana, ale Tobie przydałby się odpoczynek.