Cześć Gadułki. Tak mi się wspomniało jak lubię posiedzieć w jednej z ulubionych klimatycznych restauracji u nas w mieście...może już niedługo?
Dzień w totalnym pędzie, o 6 start do Lądka, tam spędziłam trochę czasu bo niestety mama w takich kwestiach jest totalnie bezradna.
Nie chcę pisać jakie zabiegi dostała bo mnie szl....g dosłownie trafia.

Nie wiem kogo chcą postawić na nogi ale jakoś tego nie widzę.
Teraz od jutra troszkę oddechu (niestety nie w pracy).
Na ogrodzie przemazł mi piękny, nowy krzew (odporny na mróz....niby) i wszystkie niecierpki a było ich okolo 30 sztuk.

Reszta się trzyma
Co do Lądka....nadal mam mieszane uczucia ale nadal ciągle przelotem i jedyne co mam przed oczami to te totalnie zaniedbane budynki na głównej remont, cała nawierzchnia zdarta. I znalazlam sklep odzieżowy pędząc na poszukiwanie stroju...kurczę jakbym się w lata 80te cofnęła,

Strój w końcu znalazłam i co z tego jak zero zabiegów wodnych ....wrrrr... Na długi weekend czeka mnie zwiedzanie w deszczu zapewne ale jak będzie więcej czasu to i może jakieś fajne zakamarki odkryję - okolica w każdym badz razie piękna.
Trzymajcie się - dzisiaj ani chwiluni dla siebie - może chociaż kieliszek winka i do spania.
