Odleciałam, bo praca wzywała, teraz też tylko na chwilę wpadam, by rzec, że lubię miodek i ten od pszczółek i ten z czułych słówek płynący.


Nie zastanawiam się jakie intencje ma ten kto mi słodzi. Z góry zakładam, że ma dobre. Może jestem naiwna, ale kocham ludzi, staram się być wobec nich uczciwa i miła. Sprawdza się to w moim życiu, a nawet jeśli trafię na kogoś "niefajnego", bo to nieuniknione, to uciekam i nie zawracam sobie tym zbytnio głowy. Nie zdarza mi się to jednak często. Nawet na fachowców od prac budowlanych itp. dobrze trafiam.

Być może jestem szczęściarą. Wszystkim więc życzę takiego szczęścia do spotykania spaniałych ludzi na swej drodze.
