Aż mi od razu lepiej się zrobiło.

Nie to, że się cieszę iż Wy też cierpicie, ale, że nie muszę sama zwijać się z bólu
Oczywiście wsio li tylko moja wina i jak co, to lać po pysku nikogo innego tylko siebie. Wczoraj mąż wreszcie dojrzał do remontu sypialni. OK, pięknie, ładnie, plan zrobiłam, przemeblowanie gruntowne będzie....... szafa drugie tyle większe i może wreszcie nic się z niej nie będzie wysypywało, no ale...... no właśnie. Nowe drzwi do pokoju od roku więc szkoda ich zaćapkać gładzią więc trza było zdjąć i wynieść. Jak podniosłam, jak pierdykło (można rzec jebnęło) coś w kręgosłupie, to do dziś jestem na Olfenie i żelach.
Ale idzie ku lepszemu. Już zaczynam łazić i nawet drożdżówki ze śliwką się już pieką
Kurcze..... człek jaki duży, taki durny.
Witam zacne połamane towarzystwo i tych, co śmigają bez połamania jeszcze zacniej

Miłego popołudnia życzę
I jeszcze Alicję trzasnęłam drzwiami

Sorki
