Gieniu

, odpowiadam
Po pierwsze, taki wolontariusz musi dziś zrobić test, a potem jak już wejdzie, to wyjść oczywiście nie może przez tydzień, miesiąc lub dłużej (siostry zapewniały nocleg i wyżywienie za drobną opłatą wszystkim wolontariuszom chętnym do pomocy, inaczej dziś nie można).
Dlatego najlepiej jak to jest samotny emeryt lub rencista, który może się odizolować od świata na jakiś czas, bo chce zrobić jeszcze w życiu coś dobrego dla innych.
Wolontariat Gieniu, nie jest naprawdę czymś ani nowym, ani rzadkim. Istnieje w Hospicjach, DPS-ach, ZOL-ach itp miejscach. Młodzi pomagają fizycznie, starsi czasem tylko i aż swoją obecnością. Nie masz pojęcia, jakie to ważne, po prostu być przy kimś.
Poznałam kilku takich cudownych ludzi w Gliwicach, gdzie przez prawie 4 lata sama byłam w takiej roli odwiedzając w miarę moich możliwości daleką krewną, o której rodzina zapomniała. I szybko stałam się również "najbliższą" osobą dla dwóch innych pań w pokoju (89 lat i 92 lata), których chyba nikt nie odwiedzał.
A myślę, że ta Siostra na FB, widząc pewnie ciężką śmierć na koronawirusa (staruszków nie zawsze brali do szpitala) napisała ten apel "przez łzy", bo pewnie też, jeśli miała wykształcenie medyczne (a wiele zakonnic w takich ośrodkach ma) była "winna" oszczerczej i kłamliwej propagandzie, dopisywaniu Covidu do dokumentacji chorych itp. Gieniu, łatwo jest oskarżać cały świat, duuuużo trudniej pomagać chorym i cierpiącym.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia
