Ja już w domku - rozpakowana, dom stoi, nie zawalił się, domownicy przeżyli - nie jestem niezastąpiona

.
Kilka słów o pobycie w Gracji:
Pokoje w różnych standardach - ja miałam pokój z balkonem ale przed remontem. Na szczęście pogoda dopisała i mało w nim przebywałam. Balkon był niezastąpiony do opalania między zabiegami. Z tego co się zorientowałam to pokoje wyremontowane są po stronie od patio ale nie mają balkonów.
Tak jak już wcześniej pisałam ZUS-owcy mają 5 zabiegów dziennie. Dużo ćwiczeń fizycznych: gimnastyka zbiorowa, gimnastyka w basenie solankowym, gimnastyka na siłowni. Jak dla mnie super sprawa - pojechałam tam także po to żeby zrzucić zbędny balast. Poprosiłam o dietę 1000 kcal, rano biegałam (Ciechocinek o 6 rano PRZECUDNY - wrażenia niezapomniane), po południu kijki albo tańce. Jest też możliwość wypożyczenia rowerów. Polecam wycieczkę rowerową do Nieszawy - urokliwa trasa i klimatyczne małe miasteczko. Zero podjadania i cel osiągnięty -5,5 kg.
Ciechocinek jest przepiękny, duuużo zieleni, kwitnące bzy, tamaryszek, głogi, azalie, tulipany, konwalie... Dywany kwiatowe podczas mojego pobytu były w trakcie tworzenia ale wyobrażam sobie jakie będą piękne lada chwila. Miasteczko bardzo bezpieczne - jest naszpikowane kamerami.
Pobyt zaliczam do bardzo udanych. Naładowałam akumulatory, podleczyłam kolano i szyję, poprawiłam kondycję fizyczną. Poznałam fajnych ludzi (Aniu mój Ty słoneczniku, Janeczko Cyganeczko, Jacku mój Ty biegaczu - bardzo się cieszę że Was poznałam). Ach no i Iwonka ze swoim DO DOMU!!!! (o godz. 22 na tańcach), Eliza (z którą się "połapałam" na początku turnusu), Małgosie czarna i blond. Ach już nie będę wymieniać bo zaczynam tęsknić

.
Podsumowując: Jeżeli ktoś jedzie do sanatorium po to żeby się podleczyć, zrelaksować ale nie spodziewa się luksusu - POLECAM.