Strona 16 z 52

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 09 lut 2026 09:26
autor: Bibi2
Jest taki temat "Dancingi w kurortach" - viewtopic.php?t=26823&hilit=gdzie+pota%C5%84czy%C4%87
Poza tym pojawiają się w prawie każdym temacie zapytania - gdzie się zabawić

Poznawanie nowych ludzi , spotkania itp... , to sprawa indywidualna , nie powinno się krytykować kogoś kto nie chce się integrować.
Ja niby jestem grzeczna, uśmiechnięta , dość kontaktowa ale ,
no właśnie ale , jestem ostrożna , z niektórymi poza "dzień dobry" nie chcę mieć nic wspólnego.
Tu na forum też mam swoich "negatywnych bohaterów" i gdybym wiedziała, że są na kuracji tam gdzie ja przebywam nie chciałabym się z nimi spotkać Nawet gdyby okazało się, że moje wrażenia są błędne - nie żałuję

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 09 lut 2026 21:49
autor: Sniper
Dziękuję za namiary na taneczne miejsca :)
W postach które piszecie wspominacie dość dyplomatycznie możliwość poznania kogoś wyjątkowego podczas turnusu sanatoryjnego.
W pierwszych wyjazdach moich sanatoriów byłem w związku i nie urywałem się ze smyczy, może dlatego, że poznawałem mądre kobiety które podpowiadały mi granice moralne żonatego faceta. I na małych zauroczeniach się kończyło....
Teraz gdy od kilku lat jestem sam i mam wyjechać do sanatorium staram się nie narzucać sobie, że muszę kogoś wyjątkowego poznać, kimś się zauroczyć, stworzyć nową relację.
Jadę przede wszystkim aby zregenerować siebie, odpocząć od pracy, poznawać ludzi, i tańczyć.......kocham tańczyć :serce:
Może poznam kogoś wyjątkowego z kim będę chciał przebywać, rozmawiać, wędrować i jeść śniadanie. Będę to czuł, bez tego też dobrze odpocznę, nabiorę nowych doświadczeń życiowych i ciekawości czy będzie mi jeszcze dane bycie we dwoje takie od serca.
Myślę, że warto być wśród ludzi np. w kurorcie sielanki sanatoryjnej, może ktoś w tańcu po dwóch tygodniach znajomości(lub na końcu turnusu) przytuli się do mnie i powie jest mi przy Tobie dobrze :kwiat:
Może to będzie początek czegoś prawdziwego :)
Wiem, romantyk ze mnie, ale twardo stąpający po ziemi 8-)
Jak widzicie w tym temacie daleki jestem od pełnej ekspresji i emocjonalnego podejścia do dancingów, raczej tonizuję swoją aparycję na takich wyjściach , często najpierw patrzę na tańczących by po pół godzinie odważyć się i podejść do pierwszego tańca, potem to już brakuje czasu bo trzeba wracać przed 22.00 8-)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 10:01
autor: Genever
Ja wychodzę z założenia, że pewne relacje tworzą się czasami totalnie niezaplanowane i niekoniecznie na wyjazdach. Drugą połowę możemy mijać codziennie.
Tak się zareklamowałeś tym postem, że z nawiązaniem relacji. nie powinno być żadnego problemu.
Cieszę się, że te dylematy już poza mną. Mogę się mylić ale widzę, że z każdym rokiem coraz trudniej nawiązać długofalowe relacje. Nie trzytygodniowe udawanie pary i gruchanie do siebie i tulenie się w tańcu ale żywą, codzienną , która obnaża wszystkie nasze słabości. Będąc parą na wyjazdach guzik się wie o takim partnerze. Tym niemniej wielu osobom taka forma "bycia" wystarczy. I fajnie.
Miłego wszystkim.
Ps. Odpowiadając Sniper na Twój post po raz pierwszy innym temacie kiedy nawiązałes do trudnych chwil w życiu byłam pewna, że odpowiadam kobiecie. :lol:

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 10:44
autor: Atina
Sniper pisze: 09 lut 2026 21:49 Dziękuję za namiary na taneczne miejsca :)
W postach które piszecie wspominacie dość dyplomatycznie możliwość poznania kogoś wyjątkowego podczas turnusu sanatoryjnego.
W pierwszych wyjazdach moich sanatoriów byłem w związku i nie urywałem się ze smyczy, może dlatego, że poznawałem mądre kobiety które podpowiadały mi granice moralne żonatego faceta. I na małych zauroczeniach się kończyło....
Teraz gdy od kilku lat jestem sam i mam wyjechać do sanatorium staram się nie narzucać sobie, że muszę kogoś wyjątkowego poznać, kimś się zauroczyć, stworzyć nową relację.
Jadę przede wszystkim aby zregenerować siebie, odpocząć od pracy, poznawać ludzi, i tańczyć.......kocham tańczyć :serce:
Może poznam kogoś wyjątkowego z kim będę chciał przebywać, rozmawiać, wędrować i jeść śniadanie. Będę to czuł, bez tego też dobrze odpocznę, nabiorę nowych doświadczeń życiowych i ciekawości czy będzie mi jeszcze dane bycie we dwoje takie od serca.
Myślę, że warto być wśród ludzi np. w kurorcie sielanki sanatoryjnej, może ktoś w tańcu po dwóch tygodniach znajomości(lub na końcu turnusu) przytuli się do mnie i powie jest mi przy Tobie dobrze :kwiat:
Może to będzie początek czegoś prawdziwego :)
Wiem, romantyk ze mnie, ale twardo stąpający po ziemi 8-)
Jak widzicie w tym temacie daleki jestem od pełnej ekspresji i emocjonalnego podejścia do dancingów, raczej tonizuję swoją aparycję na takich wyjściach , często najpierw patrzę na tańczących by po pół godzinie odważyć się i podejść do pierwszego tańca, p :serce: otem to już brakuje czasu bo trzeba wracać przed 22.00 8-)
I tego Tobie życzę no cóż... :serce: nie ma zmarszczek ;)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 10:51
autor: Gość
Dzień dobry,Sniper.Czytam Twoje wypowiedzi i jedno co z nich przebija.Niesamowita szczerość.
Czuć,że piszesz od serca.Jesteś romantykiem.To zaleta.Jestem przekonany,że znajdziesz jeszcze
drugą osobę.Nie zapominając o przeszłości spotka Ciebie coś nowego.Pozdrawiam

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 11:24
autor: kruszynka
Czy jest ktoś, kto nie tęskni za czymś? :kwiat:
Nie tęskni o szczęśliwym zwieńczeniu marzeń?
Niech napisze jak to jest ze szczęściem być , może ..tu i teraz :kwiat: :serce:

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 12:12
autor: darek
Sloneczko pisze: 09 lut 2026 08:24
Felice pisze: 07 lut 2026 13:06 Ilu ludzi, tyle charakterów, osobowości, potrzeb.
Przeżyłam już trochę lat, doświadczyłam życiowo różnych sytuacji. W tej chwili biorę życie jakim jest. Nie biegam za ludźmi, ale też nie uciekam przed nimi. Nie mam nic do ukrycia, nie boję się oceny, więc poznanie kogoś nie wiąże się z żadnym ryzykiem. To ja decyduję, czy ktoś zostanie w moim życiu na dłużej. Obrabianie zada i hipokryzja to jest problem tych osób, nie mój…
Masz rację Felice ;) Na szczęście poznawanie ludzi nie jest obowiązkowe ;) Jedni wolą anonimowość, inni rozmowę. Każdy ma swój tryb: jedni ,,nie podchodzę", inni ,, hej pogadajmy" :D Świat jest wystarczająco duży żeby zmieścić oba podejścia - bez hipokryzji i bez spiny.
SŁONECZKO

Nie sposób jest się wywyższać PONAD WSZYSTKO
Standartem jest Bycie SOBĄ


...poznałem Kilka Osób z Forum
Z Kilkoma Jest mi po DRODZE

Sa jednak takie
Którym wydaje się że Osiagneły POZIOM
Pępka świata.

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 20:32
autor: Sniper
Czytając Wasze wpisy nabieram optymizmu, jesteście różni co wyczuwam po wpisach ale mam wrażenie, że jesteście dobrymi ludźmi których każdy chce poznać w sanatorium. :kwiat:
Z takimi jak Wy po zabiegach chodziłem po górach, na tańce i w pokoju robiliśmy konspiracyjne spotkanie przy alkoholu w ilościach "humorystycznych", szukaliśmy też porcelany w sklepach ze starociami i chodziliśmy na koncerty organowe w kościele. dużo by wymieniać....
Mam takie pytanie które posłuży innym nowicjuszom, jak powstawały Wasze grupy znajomych sanatoryjnych z którymi spędzaliście sporo czasu i przy rozstaniu ogarniał Was smutek? :|
Jak spędzaliście czas wolny, co polecacie, czy też jakimi niepisanymi zasadami kierują się takie grupy np. w/g Savoir Vivre?
Oczywiście każdy ma prawo nie wchodzić w takie relacje grupowe, zawsze szanowałem takie osoby i nie byłem nachalny swoją osobą.
Czyli opiszcie coś więcej o "dużych dzieciach" w grupach sanatoryjnych 8-)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 10 lut 2026 21:59
autor: Gość
Sniper,zadajesz tak celne pytania,że aż trudno się nie odnieść.Co do poznawania nowych osób.
Jestem bardzo otwarty i ufny.Zawsze szukam towarzystwa ale to po pewnym okresie obserwacji, wymiany poglądów.Sam prowokuję sytuacje aby się poznać.Jednym ze środków jest muzyka.Nie ruszam się nigdzie bez małej tuby i zestawu nagrań na każdą okazję.W sanatorium
wystarczyło usiąść w holu i już był krąg zainteresowanych muzyką.Po godzince były już tańce.Pielęgniarki nie protestowały ale po 23.oo kazały kończyć.To wtedy wybieraliśmy pokój w którym nadal była zabawa,słodkości,kawka .Kolejnym środkiem są karty.Uwielbiam grać w kanastę.Zawsze ze sobą mam dwie talie kart.Nieraz ktoś zna zasady ale z reguły musiałem nauczyć.I grom nie było końca.Czasem do 2.oo.Kolejny środek.Gra kryminalna Czarne historie.Mam 4 serie Zabawa dla wielu osób.Wiele śmiechu i wciągająca fabuła Jak wybierałem się zwiedzać okolicę zawsze proponowałem dziewczynom wspólny wypad/z dziewczynami jest mi bardziej po drodze/.Z niekktórymi osobami utrzymuję bliskie kontakty do dzisiaj.Zawsze zapraszam je na grzybobranie/w mojej okolicy piękne lasy podgrzybkowe/.Jeżeli jest grupa zgrana to przy wyjeżdzie są długie pożegnania i płacz ;)

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

: 11 lut 2026 08:05
autor: Genever
No i masz, zamówiłam sobie Czarne historie :lol: coś dla mnie aczkolwiek boję się, że to trochę taka jednorazowa gra.
Powoli przywiązuje się do ludzi a do wielu wcale i znajomość się kończy na cześć i czołem ale tak miałam grupę z którą przy flaszce w ostatni wieczór nie mogliśmy się rozstać. Do chwili obecnej jest kontakt.
Pozatym to nic oprócz emerytury mi się nie chce, no może spokojnej pracy, powtarzalnej bez stresu z mężem szefem :lol:
Miłego