Co tam za chorowanie w Kołobrzegu? Szkoda czasu na wirusy i inne tego typu przyjemności.
Ja powoli wracam do normalności. Od wczoraj zaczęłam cykl regularnych zabiegów w przychodni. Fajnie, że się udało, bo moja emerytura już piszczała po prywatnej rehabilitacji.
Codziennie mam terapię manualną i myślę, że czas do zdjęcia ortezy wykorzystam dobrze. Długa droga przede mną, ale wiem że koniec będzie radosny.
Mimo przeciwności losu cały czas we mnie jest ogrom optymizmu.


