Dzień dobry kochani Szaleńcy
Piątek, 1 marca w powietrzu wiosna.
Ale jeszcze mgliście i 7 kresek na razie na plusie
Ponoć ma być słonecznie z trzynastoma kreskami.
Wyjazdy, powroty, rotacje ot życie kuracjuszy i odwieczny dylemat: "dokąd mnie wyślą

, byle nie tam czy tam..."
Jedni wolą "wielką wodę" inni góry a jeszcze inni równiny.
Ja preferuję góry bo tam, w odróżnieniu od morskich klimatów, olejki eteryczne iglaków są zawsze w powietrzu niezależnie od pogody. Natomiast jod nad morzem jest tylko sezonowo - podczas jesiennych lub wiosennych sztormów. A równiny preferują raczej lubiący szlajanie się po lasach, łąkach czy mokradłach z kijkami albo na rowerach. Każda z tych form odpoczynku jest wspaniała i zdrowa.
Dobra, muszę to przerwać bo jeszcze 2 dni mógłbym o tym pisać
Grażynka

i Martinka

już nas pięknie przywitały.
Czas na mnie i kawę dla Was kochani oraz humor na cały dzień
Studentka przychodzi do sali profesora, nikogo poza nią i psorem nie ma.
Zamyka drzwi za sobą, przysuwa się do niego i słodkim głosikiem tak rzecze:
– Zrobiłabym wszyyystko, żeby zdać ten egzamin… – i przysuwa się jeszcze bliżej do profesora i tym razem szepcze mu do ucha:
– Zrobiłabym wszszszyyystko…
Na to profesor pobudzony:
– Naprawdę wszystko?
Ona mruga słodkimi oczkami, kokieteryjnie poprawia włosy i mruczy:
– Tak, wszyystkooo…
Na to psorek równie słodko na uszko do niej mówi:
– Aaa… pouczyłabyś się może trochę?
Z kliniki chirurgii plastycznej wraca do domu starsza pani. Mąż przygląda się jej uważnie i po chwili ironicznie komentuje:
– No, co mogli, to zrobili…
Sezon ogrodowy coraz bliżej
Serdecznie Was pozdrawiam, kochani Szaleńcy i życzę Wam miłego i słonecznego dnia
