A mi kochani padł rozrusznik...kasa kasą ale dojazdy do pracy to wielka gonitwa. Nie ogarniam się...wstawania o 4.30 też nie...Dzisiaj na dodatek...zapomniałam pinu do karty. Kurczę jak można mieć zaćmienie po 5 latach używania tego samego pinu?

Karta zablokowana. biegnąc na autobus rypłam i rozwalilam parasolkę..oczywiście w ulewnym deszczu. Busikowi tylko pomachałam. Kapusta na gołąbki nie chce mi wejść do gara...kurier szuka paczki...cholibka...nawet upić się nie mogę bo łykam jakies prochy na uczulenie..wyglądam jak zombi. Acha i od wczoraj wykonałam 274 (sic!) połączenia do NFZ. Albo zajęte albo nikt nie odbiera.

Kurczę..niech mnie ktoś dzisiaj przytuli.

Mam nadzieję, że u Was wszystko ok. Miłego wieczorku. Jutro będzie super dzień...chyba.
