Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
: 07 paź 2020 16:53
Przypadek z życia wzięty...koleś idzie do klubu we Wrocławiu potańczyć (nudzi mu się w końcu kraj zamieszkania za Bałtykiem) bierze paru ludków ze sobą. W poniedziałek źle się czuje i po całym dniu zaszywa się w hotelu - zero informacji. Kontakt ma około 100 ludkami...W środę dziwnym trafem nagle wprowadzają maseczki (których część zarządu zza granicy nie nosi!) W piątek bomba - pozytyw w firmie. Sobota pół ludzi na Borowskiej i testy. 1/4 robiących pozytywni. Testy przesiewowe (nic nie dają) dla całej załogi produkcji, dezynfekcja wprowadzane na cito zabezpieczenia , których nie było...
Kolejni zakażeni....produkcja okrojona ale idzie. Goście kierowcy, dostawcy nie poinformowani. Brak oficjalnej informacji od zarządu (niektóre działy wiedzą tyle co szefowie innych przekażą).
Sanepid? Zapomnijcie - koledzy którzy wczoraj mieli pozytyw nadal nie mają od nich kontaktu i aplikacji kwarantanny. zero reakcji jeżeli chodzi o zakład i jakąkolwiek kontrolę.
Test negatywny jest negatywny tylko wtedy jak od zarażenia minęło więcej niż 5 dni i nie miałeś kontaktu z chorym tyle sie to badziewie wykluwa aby pokryć się z czułością dostępnych testów (cena wymazu to "tylko" 500 zł a warunki pobrania jak w krajach trzeciego świata).
Ludzie "negatywni" pomimo pozytywnych kolegów idą do pracy.
Efekt końcowy? Wyobraźcie sobie sami....
Taka jest moja codzienność od zeszłej soboty.
Kolejni zakażeni....produkcja okrojona ale idzie. Goście kierowcy, dostawcy nie poinformowani. Brak oficjalnej informacji od zarządu (niektóre działy wiedzą tyle co szefowie innych przekażą).
Sanepid? Zapomnijcie - koledzy którzy wczoraj mieli pozytyw nadal nie mają od nich kontaktu i aplikacji kwarantanny. zero reakcji jeżeli chodzi o zakład i jakąkolwiek kontrolę.
Test negatywny jest negatywny tylko wtedy jak od zarażenia minęło więcej niż 5 dni i nie miałeś kontaktu z chorym tyle sie to badziewie wykluwa aby pokryć się z czułością dostępnych testów (cena wymazu to "tylko" 500 zł a warunki pobrania jak w krajach trzeciego świata).
Ludzie "negatywni" pomimo pozytywnych kolegów idą do pracy.
Efekt końcowy? Wyobraźcie sobie sami....
Taka jest moja codzienność od zeszłej soboty.