nasze zwierzeta

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
Awatar użytkownika
Ramona2
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2008
Na forum od: 18 paź 2014 18:51
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8

Re: nasze zwierzeta

Post autor: Ramona2 »

Miałam dwa pieski kundelka i pekińczyka. Kundelek to sunia, był to ulubiony piesek męża, On go przyniósł do domu 10 lat temu , w kwietniu piesek odszedł. Tak mi smutno i źle bez niego, ciągle się łapię na tym, że wyszedł i wróci.
forumowicz

Re: nasze zwierzeta

Post autor: forumowicz »

Jutro o 13 Mika nas opuści ,nie będę przy tym i jest mi z tym bardzo żle :cry:
Strasznie głupio ten świat jest poukładany :(
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: nasze zwierzeta

Post autor: malgorzatas »

Przykro mi Janusz :kwiat: tak bywa...Ja moją trzymałam na ręce i byłam z nią do końca :cry: trzymaj się wiem ze to trudne...Ale pies nie będzie się męczył :(
forumowicz

Re: nasze zwierzeta

Post autor: forumowicz »

"Utrata czworonożnego przyjaciela jest przeżyciem niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Nie zawsze jesteśmy przygotowani na taki ból. Ogromny żal może być przytłaczający. Ale czas i świadomość swoich uczuć pomogą nam uporać się z trudnymi emocjami."

Wiem Małgosiu ,dziękuję wszystkim za dobre słowo :kwiat: :serce:
forumowicz

Re: nasze zwierzeta

Post autor: forumowicz »

Janusz 63 mój piesek był z nami 14 lat odszedł w miesiąc po śmierci mego męża. Pozdrawiam i trzymaj się ból minie, :kwiat: ale na zawsze zostanie w pamięci. :kwiat:
Awatar użytkownika
sztani
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 7151
Na forum od: 28 gru 2012 09:59
Oddział NFZ: Pomorski
Staż sanatoryjny: 12
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy

Re: nasze zwierzeta

Post autor: sztani »

Janusz mam ten sam problem i zmartwienie po około trzynastu latach mój przyjaciel też odejdzie. Jutro idę po raz ostatni do Pani doktor aby się umówić . Miało to nastąpić kiedy byłem jeszcze w czerwcu w sanatorium ale odwlekliśmy. Borys ma raka w mordce i i nie ma ratunku bardzo cierpi i ma przerzuty . leki które dostawał i operacja pomogły na krótko. Bardzo cierpi . Ciężko będzie to przeżyć jest pełnoprawnym członkiem mojej rodziny. Sterydy i środki przeciw bólowe nie pomogły. Muszę mu pomóc ostatni raz ,nie chcę być egoistą. Jest wspaniałym moim przyjacielem i mimo bólu i cierpienia podchodzi jak wrócę z pracy kładzie pysk na kolanach i wiernie patrzy :( :(
specjalnie zdjęcie wcześniejsze bo teraz wygląda nie ciekawie aby wysyłać i podzielić się z innymi.
[ obrazek zewnętrzny ]
forumowicz

Re: nasze zwierzeta

Post autor: forumowicz »

Jakie to smutne że musimy żegnać najwierniejszego z przyjaciół.
Awatar użytkownika
MaKa1
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 4157
Na forum od: 12 mar 2013 20:06
Oddział NFZ: Opolski

Re: nasze zwierzeta

Post autor: MaKa1 »

Czytam Wasze posty i :cry:
forumowicz

Re: nasze zwierzeta

Post autor: forumowicz »

Trochę wcześniej wklejałem jej zdjęcie :serce:
Mika od około 2 lat była już całkowicie głucha ,teraz w lutym miała udar i straciła wzrok .
A dzisiaj już nie ma siły się podnieść ,załatwia swoje potrzeby na naszych rękach ,pocieszamy się tym że chyba bardzo nie cierpi bo nie skuczy więc może ja nic nie boli .
Jakby nie patrzeć to "staruszka " i po porostu odchodzi po zasłużonym czasie .
Żyła 16 lat ale to kundel a one są zawsze mocniejsze od rasowców .
Sztani Ty też się trzymaj :kwiat:
Awatar użytkownika
Fionka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 9386
Na forum od: 09 mar 2015 18:09
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 2

Re: nasze zwierzeta

Post autor: Fionka »

Panowie , wiem co czujecie .Przed oczyma mam moją Tosie kochaną pięcioletnią sunię Nowofundlanda , widzę jak podnosi pyszczek , jak siadam na podłodze a ona go liże a następnie wzdycha , jak mój mąż poprawia jej kroplówkę .Czekała z odejściem jak wyjdę do pracy.Nic nie wskazywało na chorobę .Zaczęła być osowiała, tracić sierść.Podejrzewali zapalenie jelit .Na kilka dni przed wyczułam u niej ogromnie powiększone węzły na szyi , pobrali próbkę , mąż zawiózł ją do siebie do szpitala .To był 9 listopada a 12 już nie był potrzebny wynik.Do dnia dzisiejszego jak widzę czarnego molosa to wyć mi się chce.Psiorki są naszymi najwierniejszymi przyjaciółmi.Zawsze wdzięczne , wierne i odwzajemniają uczucia.Patrzą sercem.Na szczęście możemy ulżyć im w cierpieniu i pozwolić godnie odejść.Ściskam Was mocno. :serce: :serce:
ODPOWIEDZ