Jak wspominacie swoje pierwsze sanatorium? Pierwszą kolonię "dorosłych dzieci"?
Pamiętam tuż przed wyjazdem zrobiłem sobie badania, bo w okresowych z pracy coś nie grało.
Pojechałem pełen dobrego nastawienia ale bez konkretnych oczekiwań...
Sanatorium w cudownym parku, smaczne posiłki, mili ludzie, niektórzy po moim kierunku pracy, wybraliśmy nawet parę królewską
Nie umiałem wtedy jeszcze dobrze tańczyć, bawiłem się dobrze jednak nikt mnie wtedy nie zauroczył, byłem żonaty i nawet nie myślałem o zdjęciu smyczy
Poznawałem życie innych ludzi, zasady pobytu i karnego wypisu, cieszyłem się z wycieczek i wypicia konspiracyjnego piwa w kawiarence.
Wróciłem wypoczęty, na drugi dzień odebrałem wyniki, potem kolejne tygodnie konsultacji i guz nerki do usunięcia.
Ten horror był ponad 15 lat temu, teraz dla sportu tańczę, chodzę czasami po górach, mam kilka pasji i mimo emerytury nadal pracuję
Czasami warto się nie poddawać i pomagać życiu dbając o siebie. Każde kolejne sanatorium to czas wyłącznie dla mnie po którym zawsze czuję się lepiej

, szkoda, że wiele osób o tym zapomina.....